czwartek, 7 czerwca 2012

Cornelia Funke: "Atramentowe serce"


Okładka
Meggie ma 12 lat, wychowuje ją ojciec, świetny introligator, potrafiący uratować każdą, nawet najbardziej zniszczoną książkę.  Powód nieobecności matki jest dyskretnie przemilczaną tajemnicą. 

Spokojną egzystencję tej niewielkiej rodziny zakłóca pojawienie się dziwnego osobnika...


A czytanie? 
Cornelia Funke miała na akcję "Atramentowego serca" naprawdę oryginalny pomysł. :-)


"Twoja mama westchnęła, kiedy zobaczyła nowe książki, i spytała, gdzie się z nimi podziejemy, ale potem oczywiście razem zabraliśmy się do rozpakowywania. Wtedy co wieczór jej coś czytałem. 
- Ty czytałeś...? 
- Tak. Co wieczór. Mama to uwielbiała. Tego wieczora wybrała Atramentowe serce. Zawsze lubiła powieści przygodowe, historie pełne blasku i mroku. Potrafiła wymienić po kolei rycerzy Okrągłego Stołu, wiedziała wszystko o Beowulfie i Grendelu, o starych bogach i nie tak starych bohaterach. Lubiła też opowieści o piratach, ale najbardziej jej się podobało, jeśli w książce występował przynajmniej jeden rycerz, jeden smok i jedna wróżka. Musisz wiedzieć, że zawsze była po stronie smoków. W Atramentowym sercu nie było wprawdzie smoków, ale za to dużo blasku i mroku, a także wróżki i skrzaty... Twoja mama lubiła również skrzaty i gnomy. Znała je wszystkie: Brownie, Bucca Boo, Fenodoree i Folletti o skrzydełkach motyla. Daliśmy ci więc stertę książek z obrazkami, usadowiliśmy się obok ciebie na dywanie i zacząłem czytać. 
Meggie oparła głowę na ramieniu Mo i wbiła wzrok w gołą ścianę. Na brudnym białym tynku zobaczyła siebie taką, jaką znała ze starych zdjęć: malutką, z tłustymi nóżkami, jasnoblond włosami (później jej dopiero ściemniały), drobniutkimi paluszkami przekładającą kartki ilustrowanych książek. Zawsze tak się działo, kiedy Mo opowiadał: Meggie widziała barwne, żywe obrazy. 
- Ta historia bardzo nam się podobała - ciągnął ojciec. -Trzymała w napięciu, była dobrze napisana i zaludniona najdziwniejszymi stworami. Twoja matka lubiła, kiedy książka wciągała ją w nieznane, a Atramentowe serce szczególnie przypadło jej do gustu. Czasami działy się tam rzeczy okropne i za każdym razem, kiedy sytuacja stawała się zbyt napięta, twoja mama kładła palec na ustach, a ja ściszałem głos, chociaż dobrze wiedzieliśmy, że jesteś zanadto zajęta swoimi obrazkami, by przysłuchiwać się mrocznej opowieści, z której zresztą i tak byś nic nie zrozumiała. Na dworze było już zupełnie ciemno, pamiętam to jak dziś, była jesień, ciągnęło przez szpary w oknach. Napaliliśmy w piecu - pudełko po butach nie miało centralnego ogrzewania, tylko piec kaflowy w każdym pomieszczeniu - i zacząłem czytać rozdział siódmy. I wtedy to się stało... Mo umilkł. Patrzył przed siebie, pogrążony w bolesnych wspomnieniach. 
- Co? - szepnęła Meggie. - Co się stało, Mo? Ojciec spojrzał na nią. 
- Wyszli stamtąd - powiedział. - Po prostu nagle pojawili się w drzwiach, tak jakby przyszli z dworu. Kiedy się do nas odwrócili, rozległ się szelest, jak gdyby ktoś rozwijał kartkę papieru. Stało się to, zaledwie wymówiłem ich imiona: Basta, Smolipaluch, Capricorn. [...] 
- A moja mama? - Z gardła Meggie wydobył się zaledwie szept: nie przywykła do wymawiania tego słowa. 
Mo popatrzył na nią. 
- Nigdzie jej nie było! Ty wciąż klęczałaś wśród swoich książek i szeroko otwartymi oczami patrzyłaś na obcych mężczyzn, którzy tam stali, w wysokich butach z cholewami, uzbrojeni. Strasznie się o was bałem, ale na szczęście ani Basta, ani Capricorn nie zwracali na ciebie uwagi. [...] Nagle uświadomiłem sobie, że w pokoju panuje absolutna cisza. Na dywanie leżała książka, tak jak mi wypadła z ręki, i poduszka, na której siedziała twoja mama. Ale mamy nie było. Gdzie ona się podziała? Wołałem ją, bez końca wykrzykiwałem jej imię. Biegałem po wszystkich pomieszczeniach... Nie znalazłem jej, znikła bez śladu." *


Książka "Atramentowe serce" jest pierwszą częścią trylogii "Atramentowy świat". Dalsze tomy to: "Atramentowa krew" i Atramentowa śmierć".
Na podstawie książki powstał w 2008 roku film o tym samym tytule: Atramentowe serce 

Plakat do filmu


* Cornelia Funke: "Atramentowe serce". Egmont, Warszawa 2006, s. 132-134, tłum.Jan Koźbiał

2 komentarze:

  1. O! Dobrze, że dałaś ten fragmencik. Może zachęcisz kogoś do przeczytania tej książki, bo naprawdę warto!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :-) Ja też myślę, że warto przeczytać tę książkę i cały cykl. A jeżeli ktoś lubi fantasy i książki o książkach, to już koniecznie. :-)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...