"Ojczyzna". "Fatherland", czy raczej "Vaterland"?
Film Pawła Pawlikowskiego nosi tytuł angielski, myślę, że na potrzeby jego promocji.
Premiera 14 maja 2026 roku w Cannes i od razu nagroda dla najlepszego reżysera. A Pawlikowski jest nie tylko reżyserem, także współscenarzystą - wspólnie z Hendrikiem Handloegtenem.
"Vaterland" przenosi widzów do powojennych Niemiec, od Frankfurtu nad Menem po Weimar.
Thomas Mann (Hanns Zischler) niepomny na osobistą tragedię (śmierć syna - Klausa) jeździ w towarzystwie swojej córki Eriki (Sandra Hüller. Nawiasem mówiąc - to, moim zdaniem, kolejna bardzo dobra Jej rola w ostatnim czasie, po "Anatomii upadku" i "Strefie interesów") od spotkania do spotkania, wszędzie fetowany przez władze jako ktoś, nie dał się wciągnąć nazistowskiej ideologii.
Czy zatem będzie łatwym celem tuzów powojennych mocarstw?
To tak z największym uproszczeniu, żeby za dużo nie zdradzić, bo myślę, że warto wybrać się na ten film. A nawet więcej - szkoda by było go przegapić.
![]() |
| Plakat filmu ze strony kina Pałacowe w Poznaniu |
A dla mnie dodatkowym atutem filmu jest udział Joanny Kulig.
Już w domu poszukałam, dlaczego na liście płac filmu wypatrzyłam nazwisko Colma Tóibína (ale kontekstu już nie zobaczyłam, albo nie było, albo napisy przeleciały mi za szybko)... No i będę teraz czytać jego powieść "Czarodziej", bo wygląda na to, że Pawlikowski oparł swój scenariusz na fragmencie tej książki o Mannie.

Komentarze
Prześlij komentarz