wtorek, 14 lutego 2012

Mól książkowy wczoraj, dziś i ... jutro

Zawsze muszę się uśmiechnąć, gdy widzę obraz "Der Bücherwurm" Carla Spitzwega. Wspaniała biblioteczka, półki regałów uginające się pod ciężarem wielu ksiąg..., we fraczku siwowłosy pan, który nawet nie zszedł z drabinki, żeby nie tracić czasu, bo musiał czytać już, od razu.

Całkiem niedawno zobaczyłam "ten" obraz w innej wersji, autorstwa Gerharda Herderera. "Moderner  Bücherwurm" jest bardzo podobny na pierwszy rzut oka, też są regały, jest siwowłosy pan w garniturze, stoi na drabince i, tak jak tamten, jest zaczytany... 


Ale gdzie są te księgi?? No tak, wszystko się wyjaśnia, gdy spojrzymy uważniej na "książkę", którą ten pan trzyma w ręce... 


Idzie nowe, książki drukowane znikają z półek, zastępowane przez ebooki i audiobooki. Bo wygodniej, bo nowocześniej, bo nie trzeba nosić ciężkiego papieru, bo słuchać można na ulicy i w tramwaju, a przecież na czytanie nigdy nie ma czasu... Rozumiem, rozumiem... Trzeba iść z duchem czasu...  A jednak mi żal... I mam nadzieję, że jeszcze długo nie będziemy mówić o drukowanych książkach jako o reliktach przeszłości. Bo wtedy pozostanie mi już tylko zanucić za Bułatem Okudżawą...

Co było, nie wróci i szaty rozdzierać by próżno,
Cóż, każda epoka ma własny porządek i ład,
A przecież mi żal, że tu w drzwiach nie pojawi się Puszkin...



[Zdjęcie obrazu "Der Bücherwurm" pochodzi ze strony scc.pinehurst , natomiast to drugie znalazłam tutaj]


15 komentarzy:

  1. Te puste półki?? Nie!!
    Mam czytnik, ale korzystam z niego tylko w metrze, czasem w autobusie, czy tramwaju.
    Książek papierowych nie da się zastąpić niczym. Kontakt z nimi ma niepowtarzalny charakter.
    Mam nadzieję, że będą zawsze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie! Ja też mam czytnik, korzystam z niego rzadko, leży sobie na regale. I nie raduje mi oczu tak, jak widok półek z książkami. Poza tym lubię niepowtarzalny zapach nowiutkiej książeczki, a tego nie może zastąpić żaden ebook. :-)
      I też mam nadzieję, że papierowe książki będą mi towarzyszyć zawsze...

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. :-) Obrazek wyszedł kiepsko, chciałam podmienić, ale usunięty komentarz zostaje... A to miał być tylko ciepły uśmiech.

      Usuń
  2. A spluń Ty trzy razy przez lewe ramię!
    I przestań siać defetyzm... Nie wyobrażam sobie, że książki papierowe mogłyby zniknąć.
    Czytnika nie mam nawet w planach, bo jakoś tak nie mam nabożeństwa do niego, chociaż jak swego czasu Enga zachwalała, że ileś tam setek książek ma w kieszeni kurtki to trochę jej zazdrościłam. Ale ponieważ najdalej do Krakowa podróżuję (ok. 40 km) i w autobusie generalnie czytać nie potrafię to i czytnik mi na nic.

    Przyznaję, parę ebooków na komputerze czytałam, ale to już była sytuacja podbramkowa i nijak nie mogłam normalnej książki zdobyć. Z audiobookami jeszcze gorzej, bo po 10 min się wyłączam i nie wiem czego słucham.
    Od paru dni w serwisie nakanapie.pl są dostępne audiobooki (w tej chwili 6 sztuk) w odcinkach - codziennie ok. 20min i zawzięłam się, że odsłucham Piekary "Sługę bożego". I słucham, a jakże... Tylko te 20 minut na trzy kawałki dzielę;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Splunęłam! Na wszelki wypadek - cztery razy. :-)

      A tak poważnie, to myślę, że każda forma książki ma swoje wady i zalety, wszystko zależy od tego, do kogo każda z nich bardziej przemawia. Zawarłam znajomość z czytnikiem, próbuję słuchać i już wiem, że najbardziej odpowiada mi książka drukowana. I nie sądzę, żeby to się zmieniło. Martwię się zatem trochę o przyszłość papierowych książek. I cieszę się, że dzięki temu, że nie mogę przejść spokojnie obok jakiejkolwiek wystawy z książkami, mogłabym z powodzeniem brać udział w kilkunastu(-dziesięciu) edycjach wyzwania "Z półki". :-)

      Usuń
  3. Cieszę się, że Ci się podobają. :-)
    Chętnie spędziłabym kilka miesięcy w takiej bibliotece, jak ta namalowana przez Spitzwega...

    OdpowiedzUsuń
  4. Papierowe książki odżyją przy pierwszej dużej awarii elektrycznej :D toż to wszystko ma jakieś ładowarki/zasilacze. Że nie wspomnę, iż jedna awaria dysku i sorry memory - w sensie dosłownym ;)
    A przede wszystkim papierowa książka nie umrze, dopóki żyją jeszcze jaty książkożercy jak my - narkomani wąchający zadrukowane strony.
    Ale trzeba sobie zdawać sprawę z zagrożenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Nawet nie jest potrzebna awaria elektryczna, wystarczy postęp technologiczny, nowe czytniki i nośniki, które nie będą kompatybilne z dzisiejszymi nośnikami... Książki papierowe mogę przetrwać setki lat i na tym polega ich dodatkowa wartość.

      Usuń
  5. Miło tu u Ciebie. Widzę, że parę znajomych molików zwąchało już zacną biblioteczkę pełną książek i rozsiadły się na półkach. Zatem i ja dołączam. A tak w ogóle to jestem wrogiem wszelakich tworów książkopodobnych, które nijak się mają do szelestów i zapachów prawdziwych dzieł Gutenberga. Serdeczności:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Zapraszam na fotelik i do przeglądania moich książek, tych drukowanych, najlepszych. Pozdrawiam.:-)

      Usuń
  6. Oczywiście, że książki papierowe nie znikną !
    Posiadam e-czytnik, ale tak nic nie zastąpi czytania prawdziwej ksiązki .. tego szelestu kartek zapachu dotyku !!

    Wpadnij do mnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam czytnik, ale wyjmuję go tylko wtedy, gdy pakuję torbę przed jakąś podróżą, wtedy czytnik jedzie ze mną. W domu czytam wyłącznie książki papierowe. Pozdrawiam. :-)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...