sobota, 11 sierpnia 2012

Jonathan Carroll: "Całując ul"

Okładka

    - Jestem wielbicielem pańskiej twórczości, panie Bayer. Szczerze mówiąc, byłbym bardzo wdzięczny, gdyby przed naszym rozstaniem, zechciał mi pan podpisać kilka książek.     
     Gdy weszliśmy do domu, odniosłem wrażenie, jakbym się znalazł w małej bibliotece miejskiej. Zewsząd otaczały mnie książki, a najciekawszy był sposób, w jaki o nie dbano. Otóż wszystkie stały na półkach za szkłem, a każdą z nich chroniła przeźroczysta, plastykowa okładka. Cały dom od podłogi do sufitu wypełniony był półkami na książki wykonanymi z jakiegoś ciemnego drewna, którego nie potrafiłem zidentyfikować.
     - Trochę przytłaczające, prawda? To moje hobby, które przerodziło się w obsesję. Byłem dość chorowitym chłopcem i przez kilka lat książki były dla mnie jedynym oknem na świat. To moi najlepsi przyjaciele. A wszystkie pańskie książki mam właśnie tutaj. - Podszedł do jednej z półek, schylił się i delikatnie odsunął szkło. I rzeczywiście stały tam - moje małe kurczaczki - w idealnym stanie. - Muszę przyznać, że przestałem czytać beletrystykę. Jednak pańskie książki mają w sobie coś niezwykłego.
     To mi pochlebia. Dziękuję bardzo. - Rozejrzałem się dookoła po tych setkach tomów. - Co pan najchętniej czyta?
     - Biografie. - Mówiąc to, szerokim gestem objął całą kolekcję. - Odkąd przeszedłem na emeryturę, oddaję się badaniu życiorysów innych ludzi i tego, jak dawali sobie radę. W sumie pasja zasługująca na pogardę.
     Zaskoczyło mnie zarówno to słowo, jak i ton, jakim je wypowiedział.
     - Dlaczego na pogardę?
     - Osiągnąwszy mój wiek, człowiek odczuwa, że ma prawo zajmować się tym, co sprawia mu przyjemność. Nie sądzę, by było w tym coś złego, ale może być dość żałosne. Tak się bowiem nieszczęśliwie składa, panie Bayer, że należę do grupy głupców, którzy czytają o życiu innych dla pocieszenia, ponieważ sami poplątali własne. Choć pocieszanie się cudzym nieszczęściem jest obrzydliwe, to jednak świadomość, że ci wielcy błądzili tak samo, jak my, podtrzymuje na duchu.

Jonathan Carroll: "Całując ul". Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2003, seria "Salamandra", s. 144-145, tłum. Piotr Taufelmann


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...