poniedziałek, 31 lipca 2017

Kiedy przeczytam nową książkę...

Kiedy przeczytam nową książkę, to tak jakbym znalazł nowego przyjaciela, a gdy przeczytam książkę, którą już czytałem - to tak jakbym spotkał się ze starym przyjacielem. 

[przysłowie chińskie]

niedziela, 30 lipca 2017

Nie ruszając się z miejsca człowiek przechadza się po krajach, które widzi oczyma duszy,...

- Moja żona wcale się ogrodem nie zajmuje - wtrącił Karol - i choć zalecają jej ruch, woli całe dnie spędzać w swoim pokoju na lekturze.
- To tak jak ja - zauważył Leon - bo rzeczywiście, czyż może być coś milszego, jak siedzieć z książką wieczorem przy kominku, podczas gdy wiatr bije w szyby, a w pokoju pali się lampa?
- Prawda? - powiedziała Emma, wlepiając wen czarne, szeroko otwarte oczy.
- Nie myśli się wówczas o niczym - ciągnął Leon - i tak mijają godziny. Nie ruszając się z miejsca człowiek przechadza się po krajach, które widzi oczyma duszy, i fantazja wplatając się w baśń igra ze szczegółami lub biegnie za głównym wątkiem. I zdaje się nam, że sami jesteśmy bohaterami tych opowieści, że pod ich szatą biją nasze serca.

Gustaw Flaubert - Pani Bovary. s. 71; przekład - Aniela Micińska. Tom 3 z Kolekcji Hachette, wydany w porozumieniu z wydawnictwem Świat Książki

sobota, 29 lipca 2017

Książki kupuję, zbieram, czytam...

Aforyzmu o książce nie potrafię niestety wymyślić. Książki kupuję, zbieram, czytam, nawet je pisuję – i zanadto kocham, aby zbywać je aforyzmami. 

Julian Tuwim

piątek, 28 lipca 2017

Jak czytać arcydzieła?

Żeńka machnęła ręką i znów położyła książkę na twarzy. Zaskoczona odczytałam tytuł i autora: J. Joyce "Ulisses". Podeszłam i wzięłam dzieło do ręki - było otwarte na jedenastej stronie, a przecież wczoraj leżało na ławce z zakładką na piętnastej!
  - No coś ty, czytasz od tyłu? - zapytałam.
  - W przypadku arcydzieł nie ma znaczenia, jak je czytasz. Są takie uniwersalne...


Tatiana Polakowa: Mąż do zadań specjalnych. Wydawnictwo Weltbild, Warszawa 2011, s. 6; przekład Ewy Skórskiej.

czwartek, 27 lipca 2017

Rozmowa z najwspanialszymi ludźmi

Czytanie dobrych książek jest niczym rozmowa z najwspanialszymi ludźmi minionych czasów - Kartezjusz

René Descartes



środa, 26 lipca 2017

Poeci i odkrywcy...

Dobrzy poeci przypominają mi wielkich odkrywców. Dobierając właściwe słowa, wprawiają w ruch myśli w mojej głowie, trochę jak opowieści odkrywców, które czytałem w dzieciństwie.

Erling Kagge - Cisza. MUZA SA, Warszawa 2017, s. 16; z norweskiego przełożyła Iwona Zimnicka

wtorek, 25 lipca 2017

Kazimierz Wierzyński - Rozmowa w bibliotece

Weź mnie stąd, z górnej półki, zza szkła biblioteki,
Wyjmij z opraw skórzanych i wyprowadź z ksiąg.
Chcę wrócić, jak emigrant, z podróży dalekiej,
Z papieru, z martwych liter, żywy, do twych rąk.

Zawołaj mnie po prostu, imię moje wymów,
Gorącym głosem roztrąć szkielety mych słów,
Wyprowadź mnie z tych książek, uwolnij mnie z rymów
I z potrzasku oswobódź zatrzaśniętych strof.

Chcę iść ulicą nocną pod dawne twe okno,
Gdzie ongi przez rolety twój wzywał mnie cień,
Raz jeszcze być samotny tą nocą samotną
I jeszcze raz szczęśliwy obudzić się w dzień.

Nie umieć nazwać oczu twych ani postaci,
Ani smutku wysłowić w zawiłości zdań,
Naprawdę czuć, że jeśli się ciebie utraci,
Rozpacz słów nie wykrztusi przez ściśniętą krtań.

Naprawdę wrócić w ciemność, przez którą ogromem
Powietrze ślepych natchnień, jak huragan, szło.
O szczęście, uderz we mnie wielkim niewiadomem,
Zniszcz książki bezrozumne, rozbij zimne szkło!

poniedziałek, 24 lipca 2017

Zobaczyć świat w ziarenku piasku

Chwila i wieczność stają się jakby jednością. Oczywiście nauczyłem się, że są one swoimi przeciwieństwami. Znajdują się na dwóch różnych końcach skali. Czasami jednak nie potrafię odróżnić wieczności od krótkiej chwili, podobnie jak poeta William Blake:

Zobaczyć świat w ziarenku piasku,
Niebiosa w jednym kwiecie z lasu.
W ściśniętej dłoni zamknąć bezmiar,
W godzinie - nieskończoność czasu.

Dla takich przeżyć żyję.


Erling Kagge - Cisza. Wydawnictwo MUZA, Warszawa 2017, s. 88-89; przekład Iwony Zimnickiej


[przekład wiersza Williama Blake'a, Wyrocznie niewinności - z którego fragment cytuje Erling Kagge  - Zygmunt Kubiak - przypisek paren]

niedziela, 23 lipca 2017

Co to jest klasyka?

Klasyka to książki, które każdy chciałby znać, a nikt nie chce czytać - Mark Twain

piątek, 21 lipca 2017

Zbigniew Herbert: Podróż do Krakowa

Jak tylko pociąg ruszył 
zaczął wysoki brunet 
i tak mówi do chłopca 
z książką na kolanach 

- kolega lubi czytać 

- A lubię - odpowie tamten - 
czas szybciej leci 
w domu zawsze robota 
tu w oczy nikogo nie kole 

- No pewnie macie rację 
a co czytacie teraz 

- Chłopów - odpowie tamten - 
bardzo życiowa książka 
tylko trochę za długa 
i w sam raz na zimę 

Wesele także czytałem 
to jest właściwie sztuka 
bardzo trudno zrozumieć 
za dużo osób 

Potop to co innego 
czytasz i jakbyś widział 
dobra - powiada - rzecz 
prawie tak dobra jak kino 

Hamlet - obcego autora 
też bardzo zajmujący 
tylko ten książę duński 
trochę za wielki mazgaj 

tunel 
ciemno w pociągu 
rozmowa się nagle urwała 
umilkł prawdziwy komentarz 

na białych marginesach 
ślad palców i ziemi 
znaczony twardym paznokciem 
zachwyt i potępienie

czwartek, 20 lipca 2017

...do ulubionych książek wracałem po kilka razy

Często czytałem książki. Nie byłem oczytany, natomiast do ulubionych książek wracałem po kilka razy. 
[...] 
Niekiedy po kilkakrotnym przeczytaniu książki zamykałem oczy i wciągałem do płuc jej zapach. Samo wąchanie i dotykanie kartek sprawiało, że czułem się szczęśliwy.


Haruki Murakami - Norwegian Wood. Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA, Warszawa 2006, s. 51; przekład: Dorota Marczewska i Anna Zielińska-Elliott

wtorek, 18 lipca 2017

Jestem u braci Grimm

Droga pani Schubert, sąsiad do mnie: "Wróciłem do dzieciństwa, aby już więcej nie czytać Dostojewskiego, Nietzschego, Marksa. Teraz czytam bajki. Kiedy jechałem do portu, aby odebrać prochy mojej matki płynące z Australii, wpatrywałem się bezskutecznie w zachodzące słońce. Czerwona kula toczyła się w miejscu. Od jutra może mnie pan spotkać jedynie pod moją nieobecność. Jestem u braci Grimm".

Ewa Lipska: Pęknięte oko czasu (Droga pani Schubert...). Wydanie dwujęzyczne: polsko-francuskie. Przekład Elżbiety Jogałły. Wydawnictwo Austeria, Kraków-Budapeszt 2017, s. 126

poniedziałek, 17 lipca 2017

Już Francesco Petrarca wiedział, że...

Nie wystarcza mieć książki u siebie, trzeba je znać;
nie trzeba ich w skrzyni chować, – ale w pamięci;
nie układać w szafie, – ale w swojej głowie;
kto postępuje inaczej, stoi niżej od księgarza,
który je sprzedaje, albo szafy, która je zamyka.

Francesco Petrarca
(1304 - 1374)

niedziela, 16 lipca 2017

Mówi się, że nie wolno oceniać książki po okładce

Mówi się, że nie wolno oceniać książki po okładce. Każdy prawdziwy czytelnik może potwierdzić, że rada ta jest bezsensowna. Prawdziwy czytelnik doskonale zna niezwykłą przyjemność trzymania w ręku dobrze wydanego dzieła - zwraca uwagę na jego wagę i fakturę okładki, skrzypnięcie grzbietu przy otwieraniu stron, słodki, lekko zakurzony aromat pożółkłych kartek, kiedy przebiega przez nie palcami. Książka jest nie tylko składnicą myśli - to coś żywego, co potrzebuje miłości, ciepła i ochrony.

Jonathan Auxier - Sophie Quire, ostatnia strażniczka książek. MAC Edukacja, Warszawa 2017; tłumaczenie: Marta Szelichowska



sobota, 15 lipca 2017

Gdzie są te listy... Julia Hartwig (1921-2017)

Gdzie są te listy, w których ktoś napisze:

Czekamy na ciebie, a przy nas łagodność, spokój  i ogród szumiący drzewami.
Tutaj milczenie nie będzie przymusem, ani nie będzie przymusem rozmowa.
Gdzie są te sny, w których znajdziemy pokrzepienie,
gdzie tarasy pochmurnych zamków nad brzegami rzek
i gdzie niewytłumaczone szczęście kołyszące nas jak rytm pociągu
w drodze do bezpiecznego schronienia, w którym nie mieszka potwarz ani nóż.

I gdzie jest miejsce dla szaleńca, który wzgardził zdrowiem,
dla wszystkiego, co nagłe, dla błyskawicy, burzy, lecącego meteorytu.
Gdzie schron dla wygnańców i ich wyobrażeń o tym, czym może być świat i oni sami.
Gdzie jest miejsce dla drzewa, które pamięta dawne losy drzew,
dla zwierzęcia, które nie zapomniało o swoim dawnym królestwie
i dla małych rybek, które łowiliśmy rękami jako dzieci na piaszczystym brzegu morza.

Gdzie jest miejsce dla skargi i odmowy, dla godności i lojalnej przyjaźni,
gdzie są nie wydeptane ścieżki w lesie i prosta droga do nieba.
Gdzie jest wiara płynąca nie z uciemiężenia, ale z siły i nielekceważenia rozumu.
Gdzie jest świadectwo pełne i wiarogodne, które nie boi się śmiechu ani szyderstwa.


Wczoraj, 14 lipca 2017 roku, zmarła Julia Hartwig...

Julia Hartwig
(14 sierpnia 1921 - 14 lipca 2017)

odkrywanie książek, których istnienia się nie podejrzewało...

Dlaczego dostęp do półek jest tak ważny? Otóż jednym z nieporozumień, jakie dominują nad pojęciem biblioteki, jest pogląd, że idzie się tam po książkę, której tytuł się zna. Rzeczywiście, często się zdarza, że idzie się do biblioteki, bo chce się książki o znanym tytule, ale główną funkcją biblioteki, a przynajmniej funkcją biblioteki w moim domu i w domach wszystkich znajomych, jakich możemy odwiedzać, jest odkrywanie książek, których istnienia się nie podejrzewało, a które, jak się okazuje, są dla nas niezwykle ważne.


Umberto Eco - O bibliotece. Świat Książki, Warszawa 2007, s. 27-28, tłumaczenie: Adam Szymanowski


Domowa biblioteka Umberto Eco

piątek, 14 lipca 2017

...czytanie to jest odnajdywanie własnych bogactw i własnych możliwości przy pomocy cudzych słów.

Jarosław Iwaszkiewicz (PAP)

Co czytać? – Wszystko. Jeżeli się pragnie wyciągać pożytek z czytania, wyciąga się go z każdego czytania.
Bo czytanie to jest odnajdywanie własnych bogactw i własnych możliwości przy pomocy cudzych słów.

Jarosław Iwaszkiewicz


czwartek, 13 lipca 2017

Biblioteka była największym zbiorem magicznych tekstów w całym multiversum...

   Oczywiście, paliło się też światło w Bibliotece. Biblioteka była największym zbiorem magicznych tekstów w całym multiversum. Spoczywały tam na półkach tysiące woluminów pełnych okultystycznej wiedzy.
   Podobno, ponieważ wielkie ilości magii potrafią mocno odkształcić zwykły świat, Biblioteka nie przestrzegała normalnych zasad czasu i przestrzeni. Podobno ciągnęła się po wieczność. Podobno całymi dniami można by wędrować wśród odległych regałów, podobno gdzieś tam żyły całe plemiona zagubionych studentów, podobno niezwykłe istoty czaiły się w zapomnianych wnękach, a polowały na nie istoty jeszcze dziwniejsze (1).
   Rozsądni studenci, poszukujący co odleglejszych tomów, pamiętali o robieniu kredą znaków na półkach i uprzedzali kolegów, by zaczęli ich szukać, gdyby nie wrócili na kolację.
   A że magię tylko z grubsza da się uwięzić, książki w Bibliotece też były czymś więcej niż tylko drewnem przerobionym na papier.
   Pierwotna magia strzelała iskrami z ich grzbietów, uziemiając się nieszkodliwie w miedzianych przewodach, w tym właśnie celu przybitych do półek. Delikatne desenie błękitnego ognia pełzały po regałach i rozbrzmiewał dźwięk - jakby papierowy szept - podobny do wydawanego przez kolonię szpaków. 
   To w ciszy nocy rozmawiały ze sobą książki.

(1) To nieprawda. Prawda jest taka, że każdy duży zbiór nawet zwyczajnych książek deformuje przestrzeń, o czym łatwo można się przekonać, odwiedzając jeden z tych naprawdę staroświeckich antykwariatów - jeden z tych, które wyglądają jak zaprojektowane przez M. Eschera, kiedy miał zły dzień, mają więcej schodów niż podestów i długie rzędy półek kończące się małymi drzwiczkami, z pewnością zbyt niskimi, żeby przeszedł przez nie pełnowymiarowy człowiek. Tłumaczy to następujące równanie: wiedza = potęga = energia = materia = masa.
Dobra księgarnia to po prostu elegancka czarna dziura umiejąca czytać.

Terry Pratchett: Straż! Straż! (Świat Dysku 8). Prószyński i S-ka 2005, s. 2; przełożył Piotr W. Cholewa 

środa, 12 lipca 2017

Papier, nieskazitelnie biały pomimo swojego wieku, szeleścił tak, jakby świeżo go zadrukowano...

   Znalazłem je w głębi biblioteki, choć wcale ich nie szukałem: dwadzieścia osiem dużych tomów oprawnych w skórę koloru kasztanowego zniszczoną przez czas, sfatygowaną przez dwa i pół wieku używania. Nie wiedziałem, że tam są - myszkowałem pośród regałów, szukając czegoś innego, i naraz zaskoczył mnie napis na grzbiecie: Encyclopédie, ou Dictionnaire raisonné. To było pierwsze wydanie. To, które zaczęło się ukazywać drukiem w 1751 roku i którego ostatni tom wyszedł w roku 1772. Oczywiście znałem owo dzieło. Przynajmniej jako tako. Nawet niewiele brakowało, żebym je kupił od mojego przyjaciela księgarza i antykwariusza Luisa Bardona pięć lat wcześniej, kiedy mi je zaproponował, gdyby umówiony klient się wycofał.
[...]
  Zatem tego poranka w bibliotece Hiszpańskiej Akademii Królewskiej - zajmuję tam od dwunastu lat fotel T - stałem naprzeciwko dzieła, które stanowiło kompendium największej intelektualnej przygody osiemnastego wieku: triumfu rozumu i postępu nad ciemnymi mocami wcześniejszego świata. Systematyczny zbiór siedemdziesięciu dwóch tysięcy haseł, szesnastu i pół tysiąca stron i siedemnastu milionów słów, potępiony przez Kościół katolicki, zawierający najbardziej rewolucyjne myśli tamtych czasów, nad którego autorami i wydawcami zawisła groźba więzienia i śmierci. Zastanawiałem się, jak to dzieło, które przez tak długi czas znajdowało się na indeksie ksiąg zakazanych, dotarło w to miejsce. Kiedy i w jaki sposób? Promienie słońca wpadające przez okna biblioteki malowały wielkie świetliste prostokąty na ziemi, tworząc atmosferę jak na obrazach Velazqueza, a przede mną lśniły złotawe grzbiety dwudziestu ośmiu tomów stojących na półkach. Wyciągnąłem rękę, wyjąłem jeden z nich i otworzyłem na stronie tytułowej:

Encyclopédie,
ou
Dictionnaire raisonné des sciences, des arts et des métiers,
par une  société de gens de lettres.
Tome premier
MDCCLI
Avec approbation et privilège du Roy

  Przewróciłem kilka kart na chybił trafił. Papier, nieskazitelnie biały pomimo swojego wieku, szeleścił tak, jakby świeżo go zadrukowano. Dobry szlachetny papier bezdrzewny, pomyślałem, odporny na czas i ludzką głupotę, jakże różny od kwaśnej celulozy współczesnego papieru, którego kartki po kilku latach żółkną, stają się łamliwe i niszczeją.. Przytknąłem do nich nos, z przyjemnością wdychając powietrze.Nawet zapach był świeży. Zamknąłem księgę, odstawiłem ją na półkę i wyszedłem z biblioteki.


Arturo Pérez-Reverte: Misja: Encyklopedia. Wydawnictwo Znak, Kraków 2017, s. 13-15, przekład Joanny Karasek
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...