środa, 22 lutego 2017

wykańczałam panie w bibliotece publicznej...

Od najmłodszych lat czytałam jak szalona - w domu było mnóstwo książek, w tym przygodowych - gruzy wokół naszego domu zmieniały się więc w wysokie góry, Daleką Północ albo Dziki Zachód. Bliskość Odry i statków prowokowała marzenia o morskich podróżach. Wyobraźnia harcowała w najlepsze.
s. 9

Literatura w postaci książek pojawiła się również wcześnie, bo rodzina była ogólnie rzecz biorąc czytająca i nikt nie protestował przeciwko czytaniu szczeniakowi bajek, "Kubusia Puchatka" i "Alicji w krainie czarów". Szybciutko nauczyłam się sama to robić i wykańczałam panie w bibliotece publicznej, wymieniając po trzy książeczki dziennie. Nie wierzyły, że połykam je w tym tempie, a ja naprawdę nie oszukiwałam.
s. 15

Książki były we wszystkich naszych domach i już. Nawet w latach biedy i sprzedawania antyków. Podobnie jak w uroczej powieści Marii Pruszkowskiej "Przyślę panu list i klucz", cukiernica na stole służyła głównie jako podpórka do mniejszych i większych tomików. W to, że czytanie przy jedzeniu jest niegrzeczne albo niezdrowe nikt nie wierzył. Czytało się wszędzie i zawsze. To były czasy beztelewizyjne! Mieliśmy taki wielki fotel - w mieszkaniu śródmiejskim siadywałam w nim, opierając stopy o ciepły piec i pochłaniając kolejne powieści. Książki książkom w końcu pomogły - kiedy zaczęłam zarabiać na własnych, mogłam wreszcie urządzić to, na co nigdy nie miałyśmy dość forsy: domową bibliotekę. Cały [uczciwie mówiąc - piwniczny] pokój w półkach! Książki w jednym rządku, a nie upchnięte kupkami. No, ale niestety, ani mamy, ani Małgosi już nie ma. Syn znienacka wydoroślał i się wyprowadził. W domu jestem ja, dwa psy, kot i książki. Pani Gosposia kiedyś je policzyła i wyszło jej cztery tysiące. Patrzcie państwo, a ja myślałam, że tylko dwa.
s. 25


Monika Szwaja - Dupersznyty ...czyli zapiski stanu szwajowego. Wydawnictwo SOL, Warszawa 2017

niedziela, 19 lutego 2017

Danuta Szaflarska (1915 - 2017)

Danuta Szaflarska
6.02.1915 - 19.02.2017
fot. Marlena Bielińska
Kilka dni temu pisałam o Jej 102. urodzinach. Jaka to była miła rocznica.

Dzisiaj wiadomość z tych najgorszych... Kilka godzin temu Danuta Szaflarska zmarła w Warszawie.


niedziela, 12 lutego 2017

Odeszła Krystyna Sienkiewicz

Krystyna Sienkiewicz. Różowe zjawisko, 2015

Krystyna Sienkiewicz
14 lutego 1935 - 12 lutego 2017

Zapamiętamy ją z wielu ról charakterystycznych w filmie, teatrze, kabarecie, trudno nie znać piosenek w Jej interpretacji, ale warto spędzić trochę czasu z Jej książkami wspomnieniowymi

Haftowane gałgany (wraz z Agnieszką Osiecką), 1988

Cacko, 2013
i tą ostatnią, wydaną w zeszłym roku

Skrawki, 2016
...lub odszukać gdzieś w bibliotece lub antykwariacie zbiorek Jej opowiadań

...zgadnij, z kim leżę?
Nie trzeba przeszukiwać Internetu, żeby posłuchać Jej piosenek ...


wtorek, 7 lutego 2017

Zacofanie technologiczne to najszybsza droga do starości!

W święta Bożego Narodzenia odwiedza ich mama Ajaya, całkiem do niego niepodobna. [...] Ma siedemdziesiąt lat i uważa, że trzeba próbować nowych rzeczy, bo inaczej życie mija się z celem. Zjawia się z trzema identycznie zapakowanymi prezentami tej samej wielkości, zapewniając, że to wcale nie z lenistwa. „Po prostu uznałam, że wszyscy troje będziecie z tego zadowoleni".
Maja nie musi nawet rozdzierać papieru, od razu domyśla się, co jest w środku.
Widziała je w szkole. Ostatnio prawie wszyscy je mają, ale jej tata tego nie pochwala. Nie spieszy się z rozpakowywaniem, by mieć więcej czasu do namysłu, jak zareagować, by nie urazić ani babci, ani taty.
- Czytnik e-booków! Od dawna o takim marzyłam. - Zerka w stronę Ajaya. Ten kiwa głową, lecz skacze mu powieka. - Dziękuję, babciu. - Maja całuje Paulę w policzek.
- Dziękuję, mamo - mówi Amelia, która ma już służbowy czytnik, ale postanawia się tym nie chwalić.
Ajay. kiedy już wie, co dostał, przerywa rozpakowywanie. A nuż zdoła podarować ten czytnik komuś innemu.
- Dziękuję, mamo - mówi, po czym gryzie się w język.
- Ajay. masz dziwną minę - zauważa Paula.
- Nieprawda.
- Trzeba iść z duchem czasu.
- Niby dlaczego? Co ci się tak podoba w naszych czasach? - Ajay nieraz o tym rozmyślał i za każdym razem dochodził do wniosku, że tak zwany postęp ogołaca świat ze wszystkiego, co najwartościowsze. Najpierw sklepy z płytami, potem sklepy z filmami, potem gazety i czasopisma, a teraz nawet wielkie księgarnie znikają jedna po drugiej. Z jego punktu widzenia jedyną rzeczą gorszą niż świat pełen dużych sieci księgarskich jest świat, w którym nie ma ich wcale. Cokolwiek o nich mówić, duże księgarnie przynajmniej sprzedają książki, a nie farmaceutyki i durnostojki! Przynajmniej zdarza im się zatrudniać ludzi z dyplomem z literatury, znających się na książkach i umiejących doradzić czytelnikom! I przynajmniej sprzedają mnóstwo popeliny dzięki czemu Island Books może się skupić na przyzwoitej prozie!
- Zacofanie technologiczne to najszybsza droga do starości!
„Pokaźna emerytura i ten jeden pogląd - oto co mama wyniosła z dwudziestu pięciu lat pracy w IBM-ie" - myśli uszczypliwie Ajay.
Bierze głęboki oddech, długi łyk wody, jeszcze jeden oddech.
Czaszka uciska mu mózg. Nie chce popsuć atmosfery, mama rzadko ich odwiedza.
- Tato, zrobiłeś się trochę czerwony - mówi Maja.
- Ajay, wszystko w porządku? - pyta go matka. 
Opuszcza zaciśniętą pięść na stolik.
- Mamo, czy ty zdajesz sobie sprawę, że to piekielne urządzenie zniszczy moją księgarnię, a co gorsza, doprowadzi niechybnie do rychłego upadku wielowiekową kulturę czytelnictwa?
- Dramatyzujesz - odzywa się Amelia. - Uspokój się.
- Dlaczego mam się uspokoić? Nie podoba mi się ten prezent. Wolałbym, żeby w moim domu nie było ani jednego, a co dopiero trzy. Wolałbym, żebyś kupiła mojej córce coś mniej szkodliwego, na przykład lufkę do palenia narkotyków.
Maja chichocze. 
Matka Ajaya wygląda, jakby lada chwila miała się rozpłakać.
- Zapewniam cię, że nie kupiłam tego prezentu nikomu na złość.
- Spokojnie - interweniuje Amelia. - To wspaniały prezent. Wszyscy troje uwielbiamy czytać i jestem pewna, że będziemy z niego korzystać. Ajay dramatyzuje.
- Przepraszam cię, Ajay - mówi Paula. - Nie wiedziałam, że masz tak radykalne poglądy w tej sprawie.
- Mogłaś zapytać!
- Zamknij się, Ajay. Mamo, przestań przepraszać. To doskonały prezent dla rodziny moli książkowych. Teraz księgarnie szukają sposobów, by oprócz książek papierowych sprzedawać e-booki. Ajay po prostu nie chce...
- Wiesz, że to jedna wielka ścierna! - przerywa jej Ajay.
- Nie bądź gburem - strofuje go Amelia. - Nie możesz chować głowy w piasek i udawać, że czegoś nie ma. Nic w ten sposób nie osiągniesz.
- Czujecie dym? - odzywa się Maja.
Sekundę później rozlega się alarm przeciwpożarowy...

Gabrielle Zevin - Między książkami. W.A.B., Warszawa 2014, s. 225-226, przełożył Łukasz Witczak

poniedziałek, 6 lutego 2017

Pani Danuta Szaflarska kończy dzisiaj 102 lata!

Danuta Szaflarska (2016). Fot. PAP

Czy o czymś Pani myśli dziś zupełnie inaczej niż wtedy, gdy była Pani młoda?
Proszę pani – wojna zmieniła wszystko. Zaczęłam inaczej widzieć życie. Ja bardzo dużo czytałam, od dziecka, po prostu bez czytania nie mogłam żyć. I po wojnie wzięłam do ręki jedną z tych moich ulubionych książek, żeby sobie coś przypomnieć – „Colas Breugnon” Rollanda – i rzuciłam, bo już była dla mnie zupełnie nieciekawa. Okazało się, że to mnie w ogóle nie interesuje! Wojna była wstrząsem.
Wszystko przewartościowała.
Wszystko! Ja pani mówię o książkach, ale zmieniło się wszystko. Sens życia. Doceniłam jego wartość. [...]

Fragment wywiadu udzielonego przez Danutę Szaflarską Justynie Dąbrowskiej i opublikowanego w Tygodniku Powszechnym 2 kwietnia 2012. Dostęp: 6 lutego 2017

niedziela, 5 lutego 2017

Książka, którą mi pan wczoraj polecił, jest najgorszą, jaką czytałam w całym moim osiemdziesięciodwuletnim życiu.

- O, pani Cumberbatch. Niestety, właśnie zamykamy.
- Panie Fikry, proszę nie patrzeć na mnie tym swoim wzrokiem Omara Sharifa. - Kobieta omija księgarza i rzuca na ladę gruby tom w miękkiej oprawie. - Książka, którą mi pan wczoraj polecił, jest najgorszą, jaką czytałam w całym moim osiemdziesięciodwuletnim życiu. Żądam zwrotu pieniędzy.
Ajay spogląda to na książkę, to na kobietę.
- Co się pani w niej nie spodobało?
- Panie Fikry, zacznijmy od tego, że narratorem jest Śmierć! Mam osiemdziesiąt dwa lata i wcale mi się nie uśmiecha lektura sześciusetstronicowej powieści, w której narratorem jest Śmierć. Uważam, że to był z pańskiej strony gruby nietakt.
Ajay przeprasza, choć nie czuje skruchy. Skąd się biorą ci ludzie, którzy oczekują gwarancji, że książka im się spodoba? Przyjmuje zwrot. Grzbiet książki jest uszkodzony. Nie nadaje się do powtórnej sprzedaży.
- Droga pani, książka wygląda na czytaną. Ciekaw jestem, przez ile stron pani przebrnęła.
- Owszem, przeczytałam ją. Tak mnie rozzłościła, że zarwałam całą noc. W moim wieku to raczej niewskazane. Podobnie jak spazmatyczny płacz, a ta powieść wycisnęła ze mnie morze łez.
Prosiłabym, aby następnym razem, polecając mi książkę, miał pan to na uwadze.
- Naturalnie. Jeszcze raz panią przepraszam. Większość naszych klientów bardzo sobie Złodziejkę książek chwaliła.

Gabrielle Zevin - Między książkami. W.A.B., Warszawa 2014, s. 53, przełożył Łukasz Witczak

sobota, 4 lutego 2017

Książka też jak gdyby posiwiała: pożółkła i wypłowiała..

Czas znowu się zatrzymał. Przygotowując się do napisania portretu Zofii Kucówny, ponownie przeczytałem jej debiutancką książkę Zatrzymać czas. Odkurzyłem wspomnienia.
Zastanawiałem się nawet, czy mam jeszcze ten tom. Tyle lat w końcu minęło, za mną tak wiele różnych - lepszych, gorszych - chwil, lektur. Jednak proza Kucówny była tam, gdzie zawsze. Na górnej półce regału. Zatrzymał się czas.
Otwierałem tę książkę nieśmiało, niemal ze strachem, bo przecież coś się definitywnie skończyło. Czternastolatek, który na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku zaczytywał się we wspomnieniach Zofii Kucówny, już nie istnieje. Trochę się postarzał, trochę posmutniał, odrobinę posiwiał.
Książka też jak gdyby posiwiała: pożółkła i wypłowiała. Tyle lat stała na półce, niewyciągana, nieodkurzana. A przecież od razu kiedy tylko nadeszła chwila na spisanie rozmowy z Zofią Kucówną, postanowiłem odrestaurować własne wspomnienia, wrócić na nowo do czternastego roku życia.

To musiała być szkoła podstawowa. Z perspektywy tarnowskiego marzyciela czytałem o marzeniach znakomitej aktorki, która znała wszystkich, przeżyła wszystko i w tym "wszystkim" udało się jej opisać coś bardzo ważnego. 
Zofia Kucówna z ewidentnym talentem literackim utrwaliła chwilę, odmalowała momenty w życiu aktora - i szerzej, w życiu artysty - które zazwyczaj mijają niepostrzeżenie, gubią się i zamazują. A potem nie wraca się już nigdy do twarzy, spotkań i wyzwań, które były ważne. Nie wraca się, bo jest już za późno, a historie realne abo weszły w krąg ulubionej aktorskiej anegdoty, albo zniknęły zupełnie.
I chyba tylko jednej Zofii Kucównie udało się w tej pięknej książce bezinteresownie pochylić nad mijającym czasem, zatrzymać jego bieg.

Łukasz Maciejewski - Aktorki. Spotkania. rozdział Lepsza strona wiosny. Zofia Kucówna, Świat Książki, Warszawa 2013, s. 343-344

Zofia Kucówna

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...