czwartek, 31 grudnia 2015

Kraj lat dziecinnych...

Gdy pisałam komentarz o lekturach z dzieciństwa i podróżach sentymentalnych, przyszedł mi na myśl fragment "Pana Tadeusza". Ostatni dzień roku, gdy chyba wszyscy wracamy w myślach do tego, co było, jest dobrym momentem, by cofnąć się nieco dalej, do "kraju lat dziecinnych"...

Kraj lat dziecinnych! On zawsze zostanie
Święty i czysty jak pierwsze kochanie,
Nie zaburzony błędów przypomnieniem,
Nie podkopany nadziei złudzeniem
Ani zmieniony wypadków strumieniem.
Gdziem rzadko płakał, a nigdy nie zgrzytał,
Te kraje rad bym myślami powitał:
Kraje dzieciństwa, gdzie człowiek po świecie
Biegł jak po łące, a znał tylko kwiecie
Miłe i piękne, jadowite rzucił,
Ku pożytecznym oka nie odwrócił.


Ten kraj szczęśliwy, ubogi i ciasny,
Jak świat jest boży, tak on był nasz własny!
Jakże tam wszystko do nas należało!
Jak pomnim wszystko, co nas otaczało:
Od lipy, która koroną wspaniałą
Całej wsi dzieciom użyczała cienia,
Aż do każdego strumienia, kamienia,
Jak każdy kątek ziemi był znajomy
Aż po granicę, po sąsiadów domy!


I tylko krajów tych obywatele
Jedni zostali wierni przyjaciele,
Jedni dotychczas sprzymierzeńcy pewni!
Bo któż tam mieszkał? - Matka, bracia, krewni,
Sąsiedzi dobrzy. Kogo z nich ubyło,
Jakże tam o nim często się mówiło,
Ile pamiątek, jaka żałość długa
Tam, gdzie do pana przywiązańszy sługa
Niż w innych krajach małżonka do męża;
Gdzie żołnierz dłużej żałuje oręża
Niż tu syn ojca; po psie płaczą szczerze
I dłużej niż tu lud po bohaterze.


I przyjaciele wtenczas pomogli rozmowie,
I do piosnki rzucali mnie słowo za słowem -
Jak bajeczne żurawie nad dzikim ostrowem,
Nad zaklętym pałacem przelatując wiosną
I słysząc zaklętego chłopca skargę głośną,
Każdy ptak chłopcu jedno pióro zrucił,
On zrobił skrzydła i do swoich wrócił...

[a dalszy ciąg jest TUTAJ]

Adam Mickiewicz: Pan Tadeusz. Wydawnictwo "Alfa", Warszawa 1988, s. 384-385, il. Jan Marcin Szancer

sobota, 26 grudnia 2015

Odszukał książkę, której nie czytał od trzydziestu, a może i więcej lat...

Wreszcie zrobił coś, co samego go zaskoczyło. Odszukał książkę, której nie czytał od trzydziestu, a może i więcej lat. Pamiętał, że bardzo mu się podobała w czasach, gdy wszystko było proste, a świat stał otworem. Pamiętał, że się przy niej wzruszał. Potem, przez długie lata, uznawał wzruszenie za uczucie, którego trzeba się wstydzić. Długo patrzył na okładkę. Ferenc Molnar "Chłopcy z Placu Broni". Otworzył - zatrzymał się przy tytule węgierskim A Pal utcai Fiuk. Nie wiedział, że to znaczy Chłopcy z ulicy Pawła. Nie pamiętał też treści. Pamiętał jedynie, że Nemeczek umrze. Zaczął czytać i znowu wciągnęła go historia braci Pastorów, Janosza Bocza i właśnie Nemeczka, która to historia była prawdziwą, bo mówiła o tym, że nie ma na świecie sprawiedliwości.
Grzegorz Miecugow: Przypadek. Wydawnictwo Bellona, Warszawa [2010], s. 319

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...