niedziela, 15 listopada 2015

Książki są bramą, przez którą wychodzisz na ulicę...

Wróciła do książki. Edmunda Dantesa właśnie zrzucono ze skarpy w worku z kulą armatnią przywiązaną do stóp jako balast, bo strażnicy sądzili, że były to zwłoki zmarłego księdza, staruszka. "Morze jest cmentarzem zamku If", czytała zachłannie. Mam nadzieję, że z tego wyjdzie, pomyślała, i przeszła do następnej strony, gdzie zaczynał się kolejny rozdział. "Dantes oszołomiony, niemal duszony, miał jednak na tyle przytomności umysłu, żeby wstrzymać oddech...". Do licha. Oby mu się udało wypłynąć, żeby potem wrócił do Marsylii i odzyskał swój statek, i zemścił się na wszystkich trzech sukinsynach, swoich kumplach, którzy tak podle go sprzedali. Teresa nigdy nie przypuszczała, że książka może tak całkowicie pochłonąć uwagę; teraz marzyła tylko o tym, żeby wszyscy dali jej święty spokój, żeby mogła wrócić do lektury, na zaznaczoną stronę, tam gdzie jest zakładka, gdzie przerwała czytanie.
Patricia dała jej tę książkę, a wcześniej wiele mówiła o czytaniu, kiedy Teresa dziwiła się, że ona tak dużo czasu spędza nad stronami swoich książek, że tyle rzeczy pakuje sobie do głowy i woli to od seriali - Teresa uwielbiała seriale meksykańskie, przypominały jej, rodzinne strony - od filmów i teleturniejów, tłumnie oglądanych w sali telewizyjnej przez inne więźniarki. Książki są bramą, przez którą wychodzisz na ulicę, mówiła Patricia. Dzięki nim uczysz się, mądrzejesz, podróżujesz, marzysz, wyobrażasz sobie, przeżywasz losy innych, swoje życie mnożysz razy tysiąc. Ciekawe, czy ktoś da ci więcej za tak niewiele. Pomagają też odpędzić różne złe rzeczy - samotność, upiory i tym podobne gówna. Czasem się zastanawiam, jak możecie znieść to wszystko wy, które nie czytacie. Nigdy nie powiedziała: przeczytaj to, weź to, weź tamto, czekała, żeby Teresa sama się zdecydowała, choć czasem widziała, jak ta przygląda się tym dwudziestu, trzydziestu książkom, które często się zmieniały, trochę pochodziło z biblioteki więziennej, inne przysyłali jej przyjaciele i krewni, a jeszcze inne zamawiała sobie u koleżanek wychodzących na wolność czy na przepustkę. Wreszcie któregoś dnia Teresa powiedziała: chciałabym przeczytać jakąś książkę, bo nigdy wcześniej tego nie robiłam. Miała w rękach Czulą jest noc, czy jakiś podobny tytuł, który zwrócił jej uwagę, bo brzmiał strasznie romantycznie, a na okładce był ładny obrazek z elegancką dziewczyną w kapeluszu, w stylu „bogata panienka z lat dwudziestych". Ale Patricia pokręciła głową, zabrała jej książkę z rąk i powiedziała: zaczekaj, na wszystko przyjdzie czas, najpierw przeczytaj coś, co ci się bardziej spodoba. I następnego dnia poszły do biblioteki więziennej i poprosiły Marcelę Króliczek, prowadzącą bibliotekę - Króliczek to było przezwisko: wlała swojej teściowej ług tej właśnie marki do butelki po winie - o wypożyczenie książki, którą Teresa właśnie wzięła do ręki. To jest o więźniu, takim jak my, wyjaśniła jej Patricia, widząc jej zmartwioną minę, że ma przeczytać takie opasłe tomisko. I popatrz, kolekcja jakaś tam, wydawnictwo Porrua, Meksyk. Przywędrowała tu z daleka, tak samo jak ty. Jesteście sobie przeznaczone. [...]

Arturo Pérez-Reverte - Królowa Południa. Wydawnictwo MUZA, Warszawa 2003, 552 s., przekład Joanny Karasek

8 komentarzy:

  1. Niedawno skończyłam czytać tę powieść. Warta uwagi. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się. Lubię Pérez-Revertego. :)

      Usuń
  2. Czytałam "Hrabiego..." w tak młodym wieku, że pewno podobnie przeżywałam jego przygody....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobnie jak Ty, czytałam "Hrabiego..." wiele lat temu. Dzisiaj pamiętam już tylko najważniejsze wydarzenia przygodowej akcji. :)

      Usuń
  3. Zaznaczyłam sobie podczas czytania ten sam fragment!
    http://mcagnes.blogspot.com/2009/10/krolowa-poudnia-arturo-perez-reverte.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę! Miło jest wiedzieć, że fragmenty o książkach w książkach przykuwają nie tylko moją uwagę. :)

      Usuń
  4. "Hrabia..." jest jedną z moich ukochanych książek! Przeczytałam ją w ubiegłym roku i teraz jak czytam przytoczony przez Ciebie fragment to się uśmiecham, bo Teresa czytała tę historię z takimi samymi wypiekami jak ja ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, że ten fragment przywołał miłe wspomnienia. :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...