sobota, 20 września 2014

Świat nie potrzebuje poetów...

  " Świat nie potrzebuje poetów - planety, oceany, góry, lasy i niebo są takie, jakie są, i obywają się bez nich. To my, ludzie, ich potrzebujemy. Bo oni nas przebudzają słowem. Co prawda ograniczonym z natury, ale na tyle pojemnym, by zawrzeć w nim to, co podsuwa niemal nieograniczona wyobraźnia i wrażliwość. A te są prawdziwym darem.
  Poeci słowami malują obrazy. Tom wierszy to galeria. To zwierciadło, w którym mogą się przejrzeć nasze własne myśli."

Artur Cieślar we wstępie do "Życie to podróż, to ocean" Z Julią Hartwig rozmawia Artur Cieślar. Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2014, s. 5


wtorek, 16 września 2014

Otworzył drzwi, zapalił światło i przez chwilę poczuł to, co zwykle: zapach starych książek.

"Otworzył drzwi, zapalił światło i przez chwilę poczuł to, co zwykle: zapach starych książek. Uśmiechnął się. Znowu wydawało mu się, że w mieszkaniu ojca ich przybyło. Od dawna brakowało dla nich miejsca na półkach, które zajmowały wszystkie ściany, a nawet na parapetach i pod oknami. Dawno już całe stosy książek zaczęły wyrastać jak stalagmity ułożone wprost na podłodze, gdzie piętrzyły się chybotliwie w wysokich stertach. Niektóre sięgały prawie pod sam sufit. Trzeba było ostrożnie się między nimi poruszać, tak żeby nie zburzyć tych konstrukcji, gdyż w każdej chwili mogły się rozsypać jak domino. Robert nie miał pojęcia, jak ojciec je wyjmował, ile razy się poprzewracały ani jak je odnajdywał. Ale zawsze bezbłędnie znajdował według sobie tylko znanego klucza tę, której szukał. Nie było to łatwe, bo wszystkie książki dotyczyły sztuki, architektury, projektowania, historii miast i historii starożytnej.
Robert Pitt przeszedł ostrożnie przez wielki pokój, omijając co najmniej trzy stosy książek, i podszedł do stojącego na środku biurka, które było tak obstawione książkami, że wydawało się dwa razy większe. Usiadł przy nim, tak jak zwykle siadał przy nim jego ojciec. Niemalże poczuł jego obecność..."

Joanna Jodełka: Ars Dragonia. Wydawnictwo Literacki Egmont. Warszawa 2014, s. 63-64

niedziela, 14 września 2014

Przyczyną tego błogostanu była okoliczność, że dzieci wtedy czytały.

... I zapamiętałem jeszcze, że w tej szkole nie trzeba było niczego się uczyć. Jakoś tak się działo, że nabywana wiedza sama wchodziła do głowy. Przyczyną tego błogostanu była okoliczność, że dzieci wtedy czytały. Czytały w domu książki kupowane przez rodziców albo pożyczane od kolegów. Było ambicją znać podstawową lekturę danego okresu głównie po to, aby móc się ścigać z innymi znajomością wyczytanej wiedzy. Na początku były oczywiście bajki - Andersena, braci Grimm, Marii Konopnickiej, niejakiego bardzo wspaniałego pana Wyrobka, czeskiej Bożeny Niemcowej. Potem na firmamencie zajaśniał Kornel Makuszyński. I coraz więcej i coraz dojrzalej. Walery Przyborowski, Karol May, Cooper, Stevenson, Curwood, London, Kipling, Amicis, Molnar, wreszcie Quo Vadis, Krzyżacy i, po raz pierwszy w dwunastym roku życia, korona wszechrzeczy, Trylogia. Jak wiadomo, wszystko już o Trylogii powiedziano. Od zachwytów na temat talentów Sienkiewicza w konstruowaniu fabuły, mistrzostwa w kreowaniu postaci i rozmachu malarskiej wizji w tworzeniu pejzażu itd. itd. - do odsądzania pisarza od czci i wiary za fałszerstwo historyczne, naiwny prymitywizm głównych bohaterów, za infantylny gust. Nie mam ani kompetencji, ani zamiaru dodawać swoich trzech groszy do sporu uczonych w tej sprawie. Muszę jednak powtórzyć to, co też zostało stwierdzone, a co umyka wszelkiej ocenie. Dzieło Henryka Sienkiewicza stało się dla mojego pokolenia własnością duchową, jak polska książeczka do nabożeństwa, jak polski krajobraz ze słotną jesienią, kwietną wiosną i latem z płaczącymi wierzbami i pęczniejącymi od dostatku zbożami. Czy to dobrze czy źle? Chyba dobrze, że mamy coś własnego, co niepowtarzalne, i jak idiom nie dające się przetłumaczyć na żaden inny język świata bez utraty tego szczególnego wizerunku rzeczywistości, który bierze się z naszych historycznych uwarunkowań, narodowego charakteru, słowem - z tej a nie innej szerokości geograficznej. [...]

Gustaw Holoubek: Wspomnienia z niepamięci. Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA, Warszawa 1999, s. 35-36



poniedziałek, 8 września 2014

Włóczędzy na zewnątrz, biblioteki wewnątrz...

  - Ilu was jest?
 - Tysiące. Na drogach, wzdłuż opuszczonych torów, włóczędzy na zewnątrz, biblioteki wewnątrz. Początkowo nie planowaliśmy tego. Każdy miał jakąś książkę, którą chciał zapamiętać i udało mu się. Potem przez jakieś dwadzieścia lat spotykaliśmy się w drodze, stworzyliśmy luźną siatkę i obmyśliliśmy plan. Najważniejsze, co musieliśmy sobie wbić do głów, to że nie jesteśmy ważni, że nie możemy być pedantyczni, nie wolno nam się wywyższać ponad nikogo innego. Jesteśmy tylko obwolutami książek; poza tym nic nie znaczymy. Niektórzy z nas mieszkają w małych miasteczkach. Rozdział pierwszy Waldena Thoreau w Green River, rozdział drugi w Willow Farm w Maine. Wiesz, że w Maryland jest miasteczko, w którym mieszka zaledwie dwadzieścia siedem osób, żadna bomba nigdy się tam nie zabłąka, i to miasteczko stanowi pełen zbiór esejów niejakiego Bertranda Russella. Praktycznie mógłbyś je podnieść i czytać od deski do deski, osoba po osobie. A gdy wojna się skończy, pewnego dnia, pewnego roku, będzie można znów drukować książki. Wtedy zaczniemy po kolei wzywać ludzi, by wyrecytowali to, co pamiętają, a my to zapiszemy i wydrukujemy. Jeśli nadejdzie kolejne średniowiecze, być może trzeba będzie powtórzyć cała procedurę. Ale to jest właśnie w człowieku wspaniałe: nigdy nie jest tak zniechęcony ani zdegustowany, by nie chcieć robić tego wszystkiego po raz kolejny. Wie, że to ważne i potrzebne, i ta wiedza go motywuje.

Ray Bradbury: 451º Fahrenheita. Wydawnictwo Solaris, Stawiguda 2008, s. 195-196, tłum. Iwona Michałowska

czwartek, 4 września 2014

Moje Literackie kalendarium - wrzesień

Moje Literackie kalendarium nie ma ambicji, by być kompletnym zbiorem rocznic i wydarzeń :-)




Wrzesień
2 września
1973 - zmarł J.R.R. Tolkien (ur. 3 stycznia 1892)
1976 - zmarł Stanisław Grochowiak (ur. 24 stycznia 1934)
1914 - urodziła się Stefania Grodzieńska (zm. 28 kwietnia 2010)
1911 - urodził się Czesław Janczarski ( zm. 19 maja 1971)

3 września
1883 - zmarł Iwan Turgieniew (ur. 9 listopada 1818)

4 września
1809 - urodził się Juliusz Słowacki (zm. 3 kwietnia 1849)
1966 - urodził się Marek Krajewski
1989 - zmarł Georges Simenon (ur. 13 lutego 1903)

5 września
2003 - zmarł Kir Bułyczow (ur. 18 października 1934)

7 września
1962 - zmarła Karen Blixen (ur. 17 kwietnia 1885)

9 września
1828 - urodził się Lew Tołstoj (zm. 20 listopada 1910)

10 września 
1974 - zmarł Melchior Wańkowicz ( ur. 10 stycznia 1892)
1957 - urodził się Paweł Huelle

11 września
1838 - urodził się Adam Asnyk (2 sierpnia 1897)

12 września
1921 - urodził się Stanisław Lem

13 września
1894 - urodził się Julian Tuwim (zm. 27 grudnia 1953)

1996 - zmarł Wiktor Woroszylski (ur. 8 czerwca 1927)

14 września
1978 - zmarł Zenon Kosidowski ( ur. 22 czerwca 1898)

18 września
1939 - zmarł Stanisław Ignacy Witkiewicz, Witkacy (ur. 24 lutego 1885)

20 września
1863 - zmarł Jacob Grimm (ur. 4 stycznia 1785)

23 września
1908 - zmarła Deotyma (ur. 1 sierpnia 1834)
1994 - zmarł Zbigniew Nienacki (ur.1 stycznia 1929)
2003 - zmarła Zofia Chądzyńska (ur. 24 lutego 1912)

24 września
1821 - urodził się Cyprian Kamil Norwid (zm. 23 maja 1883)

26 września
1978 - zmarł Jan Parandowski (ur. 11 maja 1895)

29 września
1888 - urodziła się Janina Porazińska (zm. 3 listopada 1971)

30 września
1908 - zmarł Karol Estreicher (ur.22 listopada 1827)

Wrześniowe wydarzenia w literaturze zamieściłam też na stale uzupełnianej i aktualizowanej stronie: LITERACKIE KALENDARIUM

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...