piątek, 29 sierpnia 2014

Niebo jest tu, gdzie mieszka Julia...

   "Przypomniała sobie, że na obiedzie ma być Wokulski, i mimo woli wzruszyła ramionami. Galanteryjny kupiec po Rossim, którego podziwiał cały świat, wydał jej się tak śmiesznym, że po prostu ogarnęła ją litość. Gdyby Wokulski w tej chwili znalazł się u jej nóg, ona może nawet wsunęłaby mu palce we włosy i bawiąc się nim jak wielkim psem czytałaby tę oto skargę Romea przed Laurentym:
   "Niebo jest tu, gdzie mieszka Julia. Lada pies, kot, lada mysz marna żyje w niebie, może patrzeć na nią; tylko - Romeo nie może! Mdła mucha więcej ma mocy, więcej czci i szczęścia aniżeli Romeo. Jej wolno dotykać drogiej ręki Julii i z płonących ust kraść nieśmiertelne zbawienie. Mucha ma tę wolność, ale Romeo nie ma, bo on wygnany!... O księże, złe duchy wyją, gdy w piekle usłyszą ten wyraz; maszże ty serce, ty, święty spowiednik i przyjaciel, drzeć ze mnie pasy tym strasznym słowem - wygnanie..."
   Westchnęła. - Kto wie, ile razy powtarza sobie te zdania wielki tułacz myśląc o niej?... I może nawet nie ma powiernika!... Wokulski mógłby być takim powiernikiem; on chyba wie, jak za nią można rozpaczać, bo on narażał dla niej życie.
   Odwróciwszy kilka kartek wstecz znowu czytała:
   "Romeo! czemuż ty jesteś Romeo? Rzuć tę nazwę albo... przysięgnij być wiernym mojej miłości, a wtedy ja wyprę się rodu Kapuletów...Zresztą - tylko twoje nazwisko jest dla mnie nieprzyjazne, boś ty w istocie dla mnie nie Monteki... O, weź inną nazwę, bo czym jest nazwa?:.. To, co zwiemy różą, pod inną nazwą również by pachniało: tak i Romeo, bez nazwy Romeo, przecieżby całą swą wartość zatrzymał. Więc, Romeo - rzuć twoją nazwę, a w zamian za to, co nawet nie jest cząstką ciebie, weź mnie... ach!... całą..."
   Jakież było dziwne między nimi podobieństwo: on - Rossi, aktor, a ona - panna Łęcka. Rzuć nazwisko, rzuć swój zawód... Tak, ale cóżby wtedy zostało... Zresztą nawet księżniczka krwi mogłaby wyjść za Rossiego i świat tylko podziwiałby jej poświęcenie... "

Bolesław Prus: Lalka. Tom 2. Wydawnictwo Zielona Sowa, Warszawa 2005

czwartek, 14 sierpnia 2014

Książka jest edukacją zmysłów - poprzez mowę i słowa.

 "Książka daje nam to, czego żadna inna forma przekazu nie może, nie chce albo nie potrafi nam dać: Pełną integrację naszych umiejętności poznania siebie, aby realizować się w świecie, we własnym "ja" i pośród innych ludzi.
   Książka mówi nam, że nasze życie jest rejestrem możliwości, jakie przemieniają pragnienie w doświadczenie, a doświadczenie w nasz los.
   Książka mówi nam, że istnieje ktoś obok nas, że istnieją inni, że nasza osobowość nie wyczerpuje się sama z siebie, lecz przeradza się w obowiązek moralny zwracania uwagi na innych - których nigdy nie jest za wielu.
   Książka jest edukacją zmysłów - poprzez mowę i słowa.
 Książka to przyjaźń - dotykalna, węchowa, namacalna, wizualna - która otwiera nam drzwi do domu i do miłości, bratającej nas ze światem, ponieważ każde słowo dzielimy ze światem.
 Książka to intymne wnętrze każdego kraju, niezbywalne wyobrażenie o nas samych, o naszej epoce, o naszej przeszłości i o naszej przyszłości, którą będziemy wspominać, przeżywszy wszystkie te czasy, jako werbalne pragnienie i pamiątkę - tu i dziś.
   Dzisiaj, bardziej niż kiedykolwiek, pisarz, książka i biblioteka nazywają po imieniu świat i pozwalają mówić istocie ludzkiej.
   Dzisiaj, bardziej dobitnie niż kiedykolwiek, pisarz, książka i biblioteka mówią nam: Jeżeli my nie nazwiemy rzeczy po imieniu, nikt nie nada imienia nam. Jeśli my nie będziemy mówić, weźmie nas we władanie posępna cisza." *

* Carlos Fuentes: W to wierzę. Świat Książki, Warszawa 2003, s. 158-159, tłum. Zofia Wasitowa

niedziela, 10 sierpnia 2014

...o miejscach magicznych, gdzie wróżki czyniły czary, a szlachetni rycerze pomagali biednym.

Weekend spędziłam nad wspomnieniami Leonarda Rosadzińskiego, Poszukiwacz, czyli niezwykli ludzie i stare książki. Lekturę pięknie wydanej i bardzo bogato ilustrowanej książki trochę zakłócała mi myśl, który fragment miałabym zamieścić tutaj. Najchętniej przepisałabym całą książkę... Dlatego zdecydowałam się wpisać tu kilka pierwszych zdań, początek pierwszego rozdziału, "Początki zbierania książek", zachęcając tym samym do przeczytania całości:

Okładka
"Gdy byłem małym dzieckiem dziadek bardzo często przed snem opowiadał mi bajki i baśnie o cudownych wydarzeniach na ziemiach zamieszkałych przez krasnoludki, o miejscach magicznych, gdzie wróżki czyniły czary, a szlachetni rycerze pomagali biednym. Gdy byłem trochę starszy, snuł mi opowieści o przygodach podróżników i poszukiwaczy skarbów, którzy przemierzali nieznane krainy, poznawali tajemniczych ludzi, nieznane zwierzęta. Zapytałem dziadka, skąd zna tyle opowieści, na to dziadek przyniósł mi kilka starych książek i powiedział, że tu jest wszystko napisane. Otworzył jedną z nich pokazując mi kolorowe ilustracje. Rozbudziły one moją dziecięcą wyobraźnię i zaciekawienie książkami.
   Początki mojego zbieractwa (z pomocą dziadków) sięgają lat sześćdziesiątych XX wieku, kiedy miałem niespełna dziewięć lat..."

Leonard Rosadziński: Poszukiwacz, czyli niezwykli ludzie i stare książki. "Rosa" Dom Różności, Poznań 2014, s. 17

Leonard Rosadziński

wtorek, 5 sierpnia 2014

Czy widziała pani kiedyś portret Dickensa w jego gabinecie?

Sen Dickensa - Robert William Buss (1837)

 "  Kiedy stanęłam przed nią, zobaczyłam w migotliwym świetle ognia, że pannę Winter coś gnębi. W milczeniu usiadłam na swoim miejscu i patrzyłam na odbicie nocnego nieba w bibliotecznych lustrach. Minął kwadrans, ona trwała w zamyśleniu, a ja czekałam.
   Potem zaczęła mówić.
  - Czy widziała pani kiedyś portret Dickensa w jego gabinecie? Wykonał go człowiek nazwiskiem Buss, jak mi się zdaje. Mam gdzieś reprodukcję, poszukam jej dla pani. W każdym razie na tym portrecie Dickens odsunął krzesło od biurka i drzemie, z zamkniętymi oczami i z brodą opartą na piersi. Na nogach ma domowe kapcie. Wokół jego głowy jak dym cygara unoszą się w powietrzu główne postacie jego powieści; jedne tłoczą się nad papierami na biurku, inne zawisły za nim, jeszcze inne spływają w dół, jakby wierzyły, że są zdolne chodzić po podłodze na własnych nogach. A dlaczego nie? Są nakreślone równie mocną kreską jak sam pisarz, dlaczegóż wiec nie miałyby być równie rzeczywiste jak on? Są bardziej rzeczywiste niż książki na półkach, naszkicowane jedynie cieniutką kreseczką, gdzieniegdzie wręcz zanikającą.
   Pewnie się pani zastanawia, dlaczego wspominam teraz o tym portrecie. Pamiętam go tak dobrze dlatego, że wydaje mi się on obrazem mego własnego życia. Zamknęłam przed światem drzwi mojego gabinetu i odcięłam się od niego wraz z ludźmi z mojej wyobraźni. Przez niemal sześćdziesiąt lat podpatrywałam bezkarnie życie ludzi, którzy nie istnieją. Zapuszczałam bezwstydne spojrzenie do ich serc i łazienek. Zaglądałam im przez ramię, by śledzić ruchy pióra, kiedy pisali listy miłosne, testamenty i wyznania. Podglądałam, jak kochają się kochankowie, jak mordują mordercy, a dzieci bawią się, udając dorosłych. Otwierały się przede mną więzienia i burdele; galeony i karawany wielbłądów przewoziły mnie przez morza i piaski; stulecia i kontynenty zmieniały się wedle mojej woli. Tropiłam występki możnych i byłam świadkiem szlachetności maluczkich. Pochylałam się tak nisko nad śpiącymi, że mogli czuć mój oddech na twarzach. Widziałam ich sny. 
   Mój gabinet roi się od postaci czekających na opisanie. Wymyśleni ludzie, spragnieni życia, pociągają mnie za rękaw, wołając: „Teraz ja! Bierz się do pracy! To moja kolej!" Muszę dokonać wyboru. Kiedy już wybiorę, inni cichną na dziesięć miesięcy czy rok, póki nie dojdę do końca opowieści, a wtedy cały zgiełk zaczyna się od nowa."

Diane Setterfield: Trzynasta opowieść. Wydawnictwo Amber, Warszawa 2006, s. 94, tłum. Barbara Przybyłowska

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Czy ci zmarli pisarze czują, kiedy się czyta ich książki?


   Ludzie znikają, kiedy umierają. Ich głosy, śmiech, ciepło ich oddechu. Ich ciało. A w końcu także kości. Wygasa żywa pamięć o nich. To okropne i naturalne zarazem. Niektórzy jednak unikają tego unicestwienia. Bo istnieją nadal w książkach, które piszą. Możemy odkryć ich na nowo. Ich usposobienie, ton ich głosu, ich nastroje. Pisanym słowem mogą nas rozgniewać albo uszczęśliwić. Mogą pocieszyć. Mogą wprawić w zakłopotanie. Mogą odmienić. Mogą to wszystko, chociaż są martwi. Jak muszki zastygłe w bursztynie, jak
zwłoki zamarznięte w lodzie, to, co zgodnie z prawami natury powinno było przeminąć, przez cud atramentu na papierze zostaje zachowane. Jest w tym coś z magii.
   Jedni dbają o groby zmarłych, a ja dbam o książki. Odkurzam je, dokonuję drobnych napraw, utrzymuję w porządku. I każdego dnia otwieram jedną lub dwie, czytam kilka linijek albo stron, pozwalam głosom zapomnianych zmarłych rozbrzmiewać w mojej głowie. Czy ci zmarli pisarze czują, kiedy się czyta ich książki? Czy w ich ciemnościach zapala się iskierka światła? Czy ich dusze porusza lekkie tchnienie czytającego w nich umysłu? Mam nadzieję, że tak.[...]

Diane Setterfield: Trzynasta opowieść. Wydawnictwo Amber, Warszawa 2006 , s. 17, tłum. Barbara Przybyłowska

piątek, 1 sierpnia 2014

Moje Literackie kalendarium - sierpień

Moje Literackie kalendarium nie ma ambicji, by być kompletnym zbiorem rocznic i wydarzeń :-)

Sierpień
1 sierpnia
1926 - zmarł Jan Kasprowicz (ur.12 grudnia 1860) 

2 sierpnia
1897 - zmarł Adam Asnyk (ur. 11 września 1838) 

3 sierpnia
2008 - zmarł Aleksander Sołżenicyn (ur. 11 grudnia 1918) 

4 sierpnia
1904 - urodził się Witold Gombrowicz (zm.25 lipca 1969)
1944 - zmarł Krzysztof Kamil Baczyński (ur. 22 stycznia 1921) 

5 sierpnia
1921 - urodził się Roman Bratny

8 sierpnia
1962 - zmarł Hermann Hesse (ur.2 lipca 1877) 

10 sierpnia
1889 - urodziła się Zofia Kossak-Szczucka (zm. 9 kwietnia 1968)
1896 - urodził się Stefan Wiechecki, Wiech (zm.26 lipca 1979) 

13 sierpnia
1927 - zmarł James Olivier Curwood (ur.12 czerwca 1878)
1982 - zmarł Adam Ważyk  (ur. 17 listopada 1905)
1999 - zmarła Maria Krüger (ur.6 września 1904) 

14 sierpnia
1994 - zmarł Elias Canetti (ur.25 lipca 1905)
2004 - zmarł Czesław Miłosz (ur. 30 czerwca 1911) 

15 sierpnia
1858 - urodziła się Edith Nesbit (zm. 22 kwietnia 1924)
1898 - urodził się Jan Brzechwa (zm.2 lipca 1966)
1938 - urodził się Janusz Zajdel (zm. 19 lipca 1986)
2013 - zmarł Sławomir Mrożek (ur.29 czerwca 1930) 

18 sierpnia
1937 - urodził się Edward Stachura (zm. 24 lipca 1979) 

19 sierpnia
1909 - urodził się Jerzy Andrzejewski (zm. 19 kwietnia 1983) 

20 sierpnia
1847 - urodził się Bolesław Prus (zm. 19 maja 1912) 

21 sierpnia
1983 - zmarł Jerzy Szczygieł (ur. 14 marca 1932) 

22 sierpnia
1584 - zmarł Jan Kochanowski (ur.??.1530)
1920 - urodził się Ray Bradbury (zm. 5 czerwca 2012)
1954 - urodził się Jan Tomkowski

25 sierpnia
1979 - zmarł Mika Waltari (ur.19 września 1908)
1984 - zmarł Truman Capote (ur.30 września 1924) 

26 sierpnia
1914 - urodził się Julio Cortázar (zm. 12 lutego 1984)
1989 - zmarł Irving Stone (ur.14 lipca 1903) 

27 sierpnia
1894 - urodził się Kazimierz Wierzyński (zm.13 lutego 1969) 

30 sierpnia
1938 - urodziła się Dorota Terakowska (zm. 4 stycznia 2004)


Sierpniowe wydarzenia w literaturze zamieściłam też na stale uzupełnianej i aktualizowanej stronie: LITERACKIE KALENDARIUM
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...