poniedziałek, 7 lipca 2014

Trzy razy usiłowano wylać mnie ze szkoły i za każdym razem cierpiałam za literaturę...

Okładka
Zainspirowana dzisiejszym postem Marlowa o bezeceństwach w literaturze przypomniałam sobie kłopoty  z  Dziejami grzechu,  jakie miała bohaterka mojej ulubionej książki, Przyślę Panu list i klucz, i odszukałam odpowiedni fragment:


"Trzy razy usiłowano wylać mnie ze szkoły i za każdym razem cierpiałam za literaturę.

W trzeciej klasie znana już byłam dobrze z tego, że uprawiam niecny proceder czytania powieści podczas lekcji. Przesadzono mnie więc do pierwszej ławki pod samą katedrę, gdzie nudziłam się niemiłosiernie. Sąsiadką moją była Wiesia, pierwsza w klasie uczennica. Ona też była nudna. Odrabiała skrupulatnie wszystkie lekcje. Posądzałam ją, że odrabia śpiew i gimnastykę, gdy były w planie. Ona jedna uczyła się także religii, czego nie czyniła żadna szanująca się uczennica. Poza tym udawała wzniosłą, wysublimowaną i wyższą ponad nasze uczniowskie kawały, żarty i przeżycia.
Kiedyś zaczęła ze mną bardzo skomplikowaną rozmowę na temat spowiedzi - zbliżał się właśnie termin rekolekcji. Ale trafiła źle, bo ta dziedzina była kompletnie poza moimi zainteresowaniami. Nudziła mnie bardzo. Twierdziła, że ma do mnie zaufanie i prosiła, ponieważ tak wiele czytam, żebym jeśli nie chcę na ten temat rozmawiać, wskazała jej przynajmniej coś do czytania, bo ona musi się przygotować do spowiedzi gruntownie, solidnie i literacko.
Byłam zawsze bardzo uczynną koleżanką, więc też zaczęłam intensywnie rozmyślać i przypominać sobie przeczytane książki, żeby jej przecież coś wynaleźć i nie zhańbić swej opinii najbardziej oczytanej uczennicy w klasie. Długo bardzo rozmyślałam, aż nareszcie znalazłam. I byłam pewna, że wyszukałam jej lekturę dobrą, odpowiednią i wartościową. Zadowolona z siebie powiedziałam do niej podczas pauzy:
- Już mam! Tylko uważaj, Wiesiu, zrób tak, jak mówię. Weź Dzieje grzechu Żeromskiego i przeczytaj początek. Tam na samym wstępie Ewa przygotowuje się do spowiedzi i Żeromski bardzo pięknie opisał te spowiedziowe sprawy. Ja czytając Dzieje grzechu opuściłam to wszystko, bo okropnie mnie znudziło, ale to będzie akurat to, czego szukasz. Tylko pamiętaj nie czytać ani słowa dalej, bo dalszy ciąg nie dla ciebie.
Zadowolona z uczciwie spełnionego obowiązku więcej już nie myślałam o tej sprawie, a na drugi dzień kazano mi iść ze szkoły do domu...
- ...i żeby przyszli rodzice - usłyszałam na zakończenie.
Jak się okazało, Wiesia powiedziała swojej matce, że ja jej kazałam czytać Dzieje grzechu przed spowiedzią, a matka poleciała zaraz z tym do dyrektorki.
Zarzucano mi destrukcyjny wpływ na koleżanki, bo chronioną od zetknięcia się z wszelkim brudem życiowym, wypielęgnowaną jak, wonny kwiat Wiesię namawiałam przed spowiedzią do czytania takiej książki.

Drugim przestępstwem, które ten incydent wykazał, było to, że sama czytałam Dzieje grzechu. Wydała się więc w szkole cała moja zgnilizna moralna. Kazano mi iść do domu, ale nie byłam taka głupia i poleciałam do Ojca do biura. Ojciec zaraz zwolnił się z pracy.
- Pójdziesz ze mną. Zaczekasz w najbliższej cukierni. Nie chcę, żebyś denerwowała niepotrzebnie Matkę.
Nie miałam najmniejszej ochoty denerwować Matki i w ogóle widzieć się teraz z nią. Bo i po co? Wysłuchiwać jęczeń? Przecież wcale nie byłam winna! Ojciec zaoszczędził mi przynajmniej gadania na ten temat.
Czekałam w cukierni i okropnie się martwiłam. Nawet lody nie mogły rozproszyć mego niepokoju.
Po trzech kwadransach zjawił się Ojciec uśmiechnięty i zadowolony z siebie. Okazało się, że przez te trzy kwadranse owijał sobie dookoła palca dyrektorkę i wychowawczynię. Roztoczywszy przed nimi cały swój wdzięk wziął winę na siebie i przyznał się do tego, że pozwalał mi wszystko czytać. Dał się też łatwo przekonać, że są książki, których trzynastoletnie dziewczynki nie powinny czytać. No i obiecał, że od dnia dzisiejszego Alina i ja będziemy czytać tylko lekturę odpowiednią dla dorastających panienek i nikogo nie będziemy częstować Dziejami grzechu.
- Powiedziały mi Horpyny, żebyś zaraz wróciła na lekcje, ale ja bardzo żałowałem, że dziś już nie zdążysz, bo nie mam możności cię zawiadomić... Ciebie wyrzucili ze szkoły, ja się zwolniłem z biura i... taka ładna pogoda... Wiesz co? Idziemy nad Wisłę i zrobimy sobie wagary! Od jutra wrócimy znów do jarzma. Pamiętaj tylko, żebyś mądrzej postępowała na przyszłość - zakończył beztrosko.
I to było wszystko, co od Ojca usłyszałam.
Na tych wagarach z Ojcem bawiliśmy się cudownie... Deklamowaliśmy wiersze Staffa i pożarliśmy trzy kilogramy jabłek.
W drodze powrotnej umówiliśmy się, że w ogóle do niczego się nie przyznamy, bo - po co denerwować Matkę. Ale niestety w domu była już Alina, która nas sypnęła. Matka wiedziała o wszystkim i była już zdenerwowana.
Tak więc nie udało mi się wykręcić od „kazań Skargi” na temat: Dzieje grzechu a moja głupota."

 Maria Pruszkowska: "Przyślę panu list i klucz". Wydawnictwo Morskie, Gdańsk 1972, s. 59-60

16 komentarzy:

  1. No proszę, moich Rodziców też wzywano do szkoły chociaż nie z powodu czytanych przeze mnie książek, a i zdarzyło się że wychowawczyni pofatygowała się do mnie do domu - na szczęście nie było Mamy tylko Tata :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To u Ciebie, tak jak u Dyny, Tata był łagodniejszym sędzią uczniowskich "grzeszków". :-)
      Moi Rodzice nie musieli chodzić do szkoły między wywiadówkami, jakoś się udało, chociaż książki czytałam i pod ławką, i "nieodpowiednie". :-)

      Usuń
    2. Niestety to nie do końca prawda ale jakoś dałem radę :-)

      Usuń
    3. Ufff. Ale najważniejsze, że byłeś dzielny i dałeś radę! :-)

      Usuń
    4. To moi Rodzice byli dzielni :-)

      Usuń
  2. Chciałam koniecznie tę książkę przeczytać i nabyłam ją sobie na allegro, i niestety zostałam oszukana. Dwa razy mi się to zdarzyło i akurat przy tej książce po raz drugi.
    Tak, że tylko się oblizałam i na razie nie podjęłam drugiej próby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykre to. Ja też mam niedobre doświadczenia z allegro i już tam nie kupuję. Jednak książkę Pruszkowskiej naprawdę warto przeczytać, jeśli się lubi książki. Wierzę, że i Tobie się uda. Dobra zabawa gwarantowana.

      Usuń
    2. Ja kupuję w antykwariatach na allegro i tu nie ma problemów, jest tanio i bezproblemowo. Kupuję nie tylko książki i jest w porządku, tylko te dwie transakcje nie wypaliły.

      Usuń
    3. To masz z allegro lepsze doświadczenia niż ja. A z Pruszkowską pechowo wyszło. Ale wiesz, do trzech razy sztuka. :-)

      Usuń
  3. Czytałam strasznie dawno (jeden raz) i niestety już nie pamiętam treści. Od pewnego czasu poluję na książkę w bibliotece, więc mam nadzieję na powtórną lekturę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie. Tym bardziej, że ta książka bardzo dobrze się wpisuje w Twój plan na lato. :-)

      Usuń
    2. Też tak mi się zdaje :) Ta książka jest w jakiś sposób stale obecna w świadomości czytelników, bo co jakiś czas trafiam na wzmianki o niej na blogach.

      Usuń
    3. Masz rację, jest obecna. To jedna z niewielu (chyba) książek, które mimo swojego wieku (Pruszkowska napisała ją w 1959 roku) stale są czytane i poszukiwane, a jednocześnie nigdy nie trafią do tzw. klasyki.

      Usuń
  4. Jedna z ulubionych książek :) Zawsze się cieszę, gdy widzę, że ktoś do niej wraca!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja także. Pod tym, co napisałaś, podpisuję się obiema rękami! :-)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...