piątek, 27 czerwca 2014

Zdawało mi się, że skoro raz nie przeczytałem i zostałem ukarany, to sprawiedliwości stało się zadość...

Okładka
Kiedy kończyłem podstawówkę, w ostatniej klasie dostałem po kolei siedem dwój z polskiego za nieprzeczytanie "Pana Tadeusza", wezwano do szkoły matkę etc. Była awantura w domu, bo zdawało mi się, że skoro raz nie przeczytałem i zostałem ukarany, to sprawiedliwości stało się zadość. Niestety, zarówno punkt widzenia rodziców, jak i ciała pedagogicznego na tę kwestię był całkowicie odmienny i w końcu, chcąc chwalebnie kontynuować edukację, która takim sposobem mogła się zakończyć, musiałem ulec; po dziś dzień jestem wdzięczny pedagogom, którzy łamali mój ośli upór, bo "Pan Tadeusz" mnie olśnił. Pokażcie mi dziś nauczyciela, który wykaże tyle hartu ducha w gnębieniu nieuków; wywieście w gablotach, niech świecą przykładem, zdjęcia rodziców, którzy go w tym w całej rozciągłości poprą, a nie będą bronić jak lwy (i zwłaszcza lwice) gnębionej bezpodstawnie latorośli. Potem dopiero dziwić mi się i drzeć szaty, że czytelnictwo w zaniku.

Marek Oramus: Rozmyślania nad tlenem. Przygody człowieka czytającego. Wybór felietonów z cyklu "Piąte piwo". Przedmowa. Wydawnictwo Solaris, Olsztyn 2000, s. 8

czwartek, 19 czerwca 2014

Książki to jedyny ratunek, żeby człowiek nie zapomniał, że jest człowiekiem.

"A w wolnych chwilach czytał. Pod tym względem był wyjątkiem, bo wszyscy inni w wolnych chwilach pili. Nawet przed zaśnięciem, żeby nie wiem, jak był umachany, musi, mówił, choć na te parę stron wziąć książkę do ręki. Książki, powiedział mi kiedyś, gdy wyszedłem do niego na rusztowanie, to jedyny ratunek, żeby człowiek nie zapomniał, że jest człowiekiem. On w każdym razie nie mógłby bez książek żyć. Książki to także świat, i to świat, który człowiek sobie wybiera, a nie na który przychodzi. 
Namawiał mnie, namawiał, aż zacząłem i ja w końcu czytać. Pomyślałem, co mi szkodzi, spróbuję, a że go lubiłem... Spytał mi się kiedyś, czybym nie chciał jakiejś książki przeczytać. Opierałem mu się, że to, tamto, nie mam czasu. W końcu, żeby zrobić mu przyjemność, powiedziałem, niech przyniesie. Miał trochę swoich książek, woził w drugiej walizce, tej na klucz nie zamykał, toteż i nikt do niej nie zaglądał. I tak to się zaczęło. Potem drugą, trzecią. Potem powiedział, że już nie ma dla mnie, bo te, które ma, byłyby za trudne. I zaprowadził mnie do biblioteki. Była na budowie biblioteka, niewielka, kilka półek. Szukał, szukał, aż coś mi wybrał. Przeczytałem, znowu poszedł ze mną i wybrał. I tak do końca chodził ze mną i wybierał mi. Powiem panu, że przez pamięć dla niego zacząłem w końcu z własnej woli czytać. I tak jak on, przed zaśnięciem musiałem choć te parę stron przeczytać."

Wiesław Myśliwski: Traktat o łuskaniu fasoli. Wydawnictwo Znak, Kraków 2006, s. 156-157

niedziela, 15 czerwca 2014

Grzegorz Wasowski czytał... "Moralność pani Dulskiej"


Grzegorz Wasowski czyta...
Moralność pani Dulskiej
(wyst. 1906)

Z "Moralności pani Dulskiej"
Płynie więcej, niż w mazurskiem!


Okładka
Drogie dziatki, chcę wam streścić,
Co się u Zapolskiej mieści
W "Moralności pani Dulskiej" -
Uważajcie i notujcie!

Oto główni domownicy
Pani Dulskiej kamienicy:
Skupmy wpierw się na jej dzieciach -
Zbyszko, Hela oraz Hesia,

Dalej męża Felicjana
Mamy, jest też sługa Hania,
W końcu czas zaanonsować
Krewną: Juliasiewiczowa.

Kim jest postać tytułowa?
Okładka
To rodziny Dulskich głowa.
Chciwa, skąpa i obłudna,
Zaniedbana oraz brudna.

Kiedy nie ma u niej gości,
Salon jej o zamożności
Świadczyć ma, bo w złotych ramach
Są obrazy w nim na ścianach

I zasłony efektowne
Są na oknach i szykowne
Meble, palmy i dywany,
Zaś stoliczek jest usłany

Zdjęć rodzinnych całą masą,
Ci co przyjdą niech zobaczą.
Język jej, co trywialności
Pełen, w obcych obecności

Z miejsca się wytwornym staje.
Kiedy jechać ma tramwajem,
Aby tańszy bilet córce
Kupić, mówi do niej: "Skurcz się!"

Do teatru uczęszczanie,
Czy pism prenumerowanie,
To gorszące dla niej zbytki,
No, bo pieniądz przede wszystkim.


piątek, 13 czerwca 2014

Przypatrzmy się książkom...

Przypatrzmy się książkom. Pierwszą rzeczą rzucającą się w oczy, przynajmniej kiedy patrzymy na te książki, które trzymasz na najbardziej widocznym miejscu, jest ich przeznaczenie, a są one przeznaczone do natychmiastowej lektury, nie zaś do studiów, konsultacji czy choćby umieszczenia w bibliotece ułożonej według pewnego porządku. Może nawet parokrotnie starałaś się nadać pozory ładu swoim półkom, lecz każdą próbę klasyfikacji błyskawicznie niweczyła różnorodność nowych dostaw. Podstawową zasadą ustawiania tomów, nie biorąc pod uwagę rozmiarów półek na książki najwyższe i najniższe, pozostaje zasada chronologii, kolejność pojawiania się nowych egzemplarzy. W każdym razie ty zawsze umiesz się wśród nich rozeznać, zwłaszcza że nie ma ich tu zbyt wiele (inne półki musiałaś pewnie zostawić w poprzednich mieszkaniach, w poprzednich fazach swojego życia), i być może nieczęsto zdarza ci się sięgnąć po książkę, którą już czytałaś.
    [...]
      Wśród twoich książek, tego zbioru, co nie tworzy biblioteki, można jednak wyróżnić część martwą czy też uśpioną, to znaczy stos tomów odłożonych, przeczytanych i rzadko czytanych powtórnie lub takich, których nie czytałaś i nie przeczytasz, a mimo to przechowujesz je (i odkurzasz), oraz część żywą, to znaczy książki, które czytasz lub masz zamiar przeczytać, lub od których jeszcze się nie oderwałaś, czy też lubisz je przeglądać, mieć je w zasięgu ręki. W odróżnieniu od zapasów kuchennych, tutaj właśnie część żywa, ta przeznaczona do natychmiastowej konsumpcji, potrafi powiedzieć o tobie więcej. Dokoła leżą rozrzucone tomy, niektóre są otwarte, inne mają naprędce sporządzone zakładki lub zagięte rogi. Widać, że masz zwyczaj czytać parę książek jednocześnie, wybierasz różne lektury na różne pory dnia, na różne zakątki twojego ciasnego przecież mieszkania, niektóre książki przeznaczone są na nocny stolik, miejsce innych jest przy fotelu, w kuchni, w łazience.

Italo Calvino: Jeśli zimową nocą podróżny. W.A.B., Warszawa 2012, s. 188-189, tłumaczenie Anna Wasilewska


niedziela, 8 czerwca 2014

W moim domu książki wylały się z półek...

Ograniczony
Wiedza moja nieduża, rozum krótki. Starałem się jak mogłem, studiowałem, czytałem mnóstwo książek, i nic. W moim domu książki wylały się z półek, leżą stosami na meblach, na podłodze, tamują przejście. Nie mogę ich oczywiście wszystkich przeczytać, a ciągle moje wilcze oczy pożądają nowych tytułów. Ale, żeby być dokładnym, poczucie własnego ograniczenia nie jest czymś stałym, to tylko od czasu do czasu pojawia się, błyska, świadomość wąskości naszej wyobraźni, jakby kości naszej czaszki były za grube i nie pozwalały umysłowi objęć tego, co jemu powinno być dane. Powinienem wiedzieć wszystko, co dzieje się teraz, równocześnie, w każdym punkcie ziemi, powinienem móc wnikać w umysły moich współczesnych i ludzi o kilka pokoleń później, a także tych, którzy żyli dwa tysiące i osiem tysięcy lat temu.
Powinienem, i co z tego.

Czesław Miłosz: Piesek przydrożny. Ograniczony. Wydawnictwo Znak, Kraków 1997, s. 8

czwartek, 5 czerwca 2014

cała redakcja jest w Fadiman zakochana...

Zamierzałam zamieścić dzisiaj zupełnie inny fragment ze zbioru esejów Anne Fadiman W ogóle i w szczególe. Jednak ten cytat z "Podziękowań tłumaczki" (jakże rzadko zdarza się czytać podobną wypowiedź tłumacza!) doskonale wpisuje się w to, co sama myślę o autorce zbioru. A z komentarza pod tym postem wiem, że nie tylko ja...

Dzisiaj zatem - czysta przyjemność dla mnie, osoby, która także, jak tłumaczka zbioru "W ogóle i w szczególe", uwielbia Anne Fadiman:

"Kiedy w 2004 roku kupiłam i jednym tchem przeczytałam zbiór esejów Anne Fadiman pod tytułem Ex libris, poczułam jednocześnie zachwyt i zazdrość. Zachwyt - oczywiście - nad autorką: co za polot, erudycja, inteligencja, co za dowcip! Tak pisać, mój Boże, to absolutnie nieosiągalne. Dlatego też zazdrość skierowałam rozsądnie pod inny adres, a wyrażała się ona w bezsilnym pytaniu: dlaczego nie ja to tłumaczyłam?! Wprawdzie istniał cały szereg absolutnie racjonalnych i całkowicie dla mnie zrozumiałych odpowiedzi na to pytanie, jednak uczucia pozostawały nieutulone, toteż kiedy na początku roku 2008 otrzymałam e-mail z wydawnictwa Znak, wydawało mi się, że śnię:

"Szanowna Pani - przeczytałam - otóż Znak nabył ostatnio prawa do książki Anne Fadiman At Large and At Small i szukamy osoby, która podjęłaby się trudu - ale i przyjemności - przełożenia jej na polski [...] cała redakcja jest w Fadiman zakochana. Nie wiem, czy Pani w ogóle lubi tę autorkę i jej styl ani czy ma Pani czas na tłumaczenie. [...] Jeśli choć trochę Panią zaciekawiłam, bardzo proszę o kontakt."

"Czy Pani w ogóle lubi tę autorkę i jej styl" - co za pytanie: uwielbiam! "Czy ma Pani czas" - co za pytanie: nie mam! Ale z redakcją skontaktowałam się natychmiast i mimo, że w pierwszej chwili sprawa terminu wyglądała niedobrze, to po krótkiej rozmowie okazało się, że marzenia czasem się spełniają."

Anne Fadiman: "W ogóle i w  szczególe. Eseje poufałe", "Podziękowania tłumaczki". Wydawnictwo Znak, Kraków 2010, s. 235-236. Tłumaczenie: Magda Heydel

Anne Fadiman

środa, 4 czerwca 2014

Moje Literackie kalendarium - czerwiec

Moje Literackie kalendarium nie ma ambicji, by być kompletnym zbiorem rocznic i wydarzeń :-)



CZERWIEC
1 czerwca
1937 - urodziła się Colleen McCollough

2 czerwca
1840 - urodził się Thomas Hardy (zm. 11 stycznia 1928)
1915 - urodził się Jan Twardowski (zm. 18 stycznia 2006)
1982 - zmarł Henryk Worcell (ur. 1 sierpnia 1909)

3 czerwca
1979 - zmarł Tadeusz Kubiak (ur. 16 maja 1924)

5 czerwca
1949 - urodził się Ken Follett
1965 - zmarła Eleanor Farjeon (ur. 13 lutego 1881)
2012 - zmarł Ray Bradbury (ur. 22 sierpnia 1920)

6 czerwca
1836 - urodził się Mikołaj Biernacki, pseud. Rodoć (zm. 31 sierpnia 1901)
1841 - urodziła się Eliza Orzeszkowa (zm. 18 maja 1910)

7 czerwca
1923 - urodził się Henryk Jerzy Chmielewski, czyli Papcio Chmiel 

9 czerwca
1870 - zmarł Karol Dickens (ur. 7 lutego 1812)

10 czerwca
1949 - zmarła Sigrid Undset (ur. 20 maja 1882)

11 czerwca
1965 - urodziła się Beata Pawlikowska

12 czerwca
1878 - urodził się James Oliver Curwood (zm. 13 sierpnia 1927)
1997 - zmarł Bułat Okudżawa (ur. 9 maja 1924)

13 czerwca
1968 - urodziła się Melissa Nathan (zm. 7 kwietnia 2006)

14 czerwca
1914 - urodził się Janusz Minkiewicz (zm. 29 maja 1981)
1927 - zmarł Jerome K. Jerome (ur. 2 maja 1859)
1933 - urodził się Jerzy Kosiński (zm. 3 maja 1991)


wtorek, 3 czerwca 2014

Swoje ukochane powieści zaczęła kompletować w wersjach elektronicznych...

Dzisiejszy fragment zamieszczam nieco przekornie, ponieważ  wzbudził mój zdecydowany opór, gdy czytałam książkę Anny Mulczyńskiej. No, ale nie mogę pominąć i tego aspektu czytelnictwa i bibliomanii.

"Rozpakowanie walizek zabrało Weronice kilkanaście minut. Od czasu wyprowadzki od Larsa nauczyła się funkcjonować z minimalną liczbą rzeczy. Starała się mieć jak najmniej, żeby nie musieć taszczyć ciężarów podczas kolejnych przeprowadzek. Nawet wszystkie książki w ojczystym języku zabrane z mieszkania przy Odenplan oddała polskiej bibliotece w Sztokholmie. Swoje ukochane powieści zaczęła kompletować w wersjach elektronicznych, e-booki miały dla niej ten plus, że nie musiała długo czekać na przesyłkę z polskich księgarni, wystarczyło kilka kliknięć i już miała nowości wydawnicze u siebie na czytniku. Dzięki temu, zmieniając po raz kolejny mieszkanie, mogła całą bibliotekę zmieścić w torebce zamiast w kilku ciężkich pudłach."

Anna Mulczyńska: Powrót na Staromiejską. Wydawnictwo Nasza Księgarnia, Warszawa 2014, s. 41

poniedziałek, 2 czerwca 2014

książki są tlenem kultury...

Okładka
Świat jest bowiem moim zdaniem kontekstem koniecznym dla literatury, a tym, czego w niej poszukuję od lat, jest sens, gadanie z sensem o zjawiskach, które widać za oknem, na sąsiedniej ulicy, na sąsiednich kontynentach i na innych planetach. Gadać z sensem można nie tylko o tym, co się stało, co zachodzi na naszych oczach (choć często nie zdajemy sobie z tego sprawy), ale też o tym, co się zapowiada z niezerowym prawdopodobieństwem. Tu mocną pozycję sobie wyrobił pewien odłam fantastyki, którego nie poważę się nazwać [refleksyjna? zaangażowana?], którego reprezentacja wypełnia w dużej części objętość "Rozmyślań nad tlenem".
Dlaczego taki tytuł? Uważny czytelnik dowie się, że wziąłem go z powieści Verne'a "Paryż w XX wieku", gdzie klasyk powieści przygodowej wydał skowyt odrazy, przewidując przyszłość cywilizacji. Także i sto lat później przyszłość ta rysuje się nieciekawie. Nazwanie jednak w ten sposób całego zbioru sugeruje głębsze znaczenie: otóż uważam, że książki są tlenem kultury, dostarczają jej oddechu, niezbędnego dla zdrowia i prawidłowego funkcjonowania. W sytuacji, gdy dopływ i stosowanie książek zostały ograniczone do takiego stopnia, jak obserwujemy obecnie, kultura zaczyna cierpieć na bezdech, anemię i uwiąd, i na nic się zdadzą reanimacje, które polegają na pompowaniu jej w żyły internetowej glukozy. Jak już przy mediach elektronicznych jesteśmy, to warto może wspomnieć, że "Rozmyślania nad tlenem" wydają mi się efektem surfowania po Galaktyce Gutenberga, odziedziczonej po wiekach rozwoju piśmiennictwa. Odnoszę wrażenie, że internet wraz z całą infrastrukturą próbuje en bloc odesłać to dziedzictwo do lamusa i unieważnić.

Marek Oramus: Rozmyślania nad tlenem. Przygody człowieka czytającego. Wybór felietonów z cyklu "Piąte piwo". Przedmowa. Wydawnictwo Solaris, Olsztyn 2000, s. 8-9
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...