czwartek, 16 sierpnia 2012

Małgorzata Musierowicz: "Kalamburka"

Okładka
"A o jakiej lalce Monika marzy? (O dzidziusiu ze złotymi włoskami i żeby płakał, jak się go położy). I czy lepiej czytać książki dla dzieci, czy te dla dorosłych? Mila uważała, że te dla dorosłych, bo choć dziecięce bywają śliczne, to przecież te dla dorosłych są okropnie ciekawe.
- Gizela i ja lubimy czytać - opowiadała Mila, kuląc ramiona i okrywając głowę chustką, którą wcześniej miała omotaną wokół szyi. - Teraz, jak nie ma Niemców, przyniosłyśmy książki z piwnicy, już stoją na półkach. A przedtem to się po każdą chodziło. To są książki dla dorosłych, z dziecięcych tam były tylko baśnie Andersena i "Bohaterski miś". Siedzimy przy stole i czytamy albo ja rysuję, a Gizela mi czyta na głos.
Jak są opisy niedozwolone dla dzieci w moim wieku, to Gizela ziewa albo kaszle i w tym czasie sama czyta po cichu, i już wie, co ma opuścić. Ona bardzo o mnie dba. Najbardziej mi się podobała "Krystyna, córka Lavransa".
- O czym to?
- O miłości. Co się Gizela nakaszlała!
Wybuchnęły obie cieniutkim chichotem."

Małgorzata Musierowicz: "Kalamburka". Wydawnictwo Akapit Press, Warszawa 2004, 286 s.

2 komentarze:

  1. Uwielbiam "Jeżycjadę", choć akurat "Kalamburka" mniej mi się podobała niż inne części. Mam nadzieję, że kiedyś skompletuję wszystkie tomy. Nie znam drugiej tak pogodnej i ciepłej serii. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, "Kalamburka" jest inna. I mnie chyba też najmniej się podoba. Ale ten fragment mnie urzekł, jak zawsze, gdy o książkach mowa...
      Masz "Sprężynę"? Bo jeżeli nie, to chętnie Ci sprezentuję do Twojej jeżycjadowej kolekcji. :-)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...